Prokuratura w Kamiennej Górze wystąpiła o miesięczną obserwację psychiatryczną Samuela N. podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kamili. Biegli stwierdzili, że jedno badanie to za mało, by określić stan mężczyzny. Teraz decyzję w sprawie obserwacji musi podjąć sąd.

Samuel N. /Aleksander Koźmiński /PAP

Do makabrycznej zbrodni doszło 19 sierpnia. Atak nastąpił przed księgarnią w samym centrum dolnośląskiego miasta. Dziewczynka wchodziła do lokalu razem ze swoimi rodzicami. W pewnym momencie podbiegł do niej napastnik i uderzył w głowę siekierą.

Chwilę później został zatrzymany przez świadków. Na miejscu błyskawicznie zjawili się też policjanci.

Napastnik to 27-letni mieszkaniec Kamiennej Góry. Mężczyzna przyznał się do zabicia dziewczynki. Na pytanie adwokata, czy żałuje tego, stwierdził: Tak, żałuję.

Samuel N. powiedział śledczym, że zaatakował dziewczynkę, bo był zdenerwowany.

Chciał się zemścić na urzędnikach, którzy wcześniej nie przyznali mu zasiłku dla bezrobotnych. Udał się do urzędu pracy, wszedł do pierwszego lepszego biura, polecił pani, żeby zamknęła drzwi, bo "ma sprawę". Chciał ją zabić. Była tam taka głośna wymiana słów. Z góry zeszły inne osoby, opuścił urząd pracy i udawał się w kierunku rynku. Widział, że z naprzeciwka idzie kobieta z dzieckiem, która go minęła. Absolutnie nie miał zamiaru, aby robić krzywdę komukolwiek, ale w pewnym momencie zrobił to, ale nie potrafił powiedzieć dlaczego - relacjonowała Helena Bonda z prokuratury w Kamiennej Górze.

(abs)