Do sądu w Szczecinie trafił akt oskarżenia wobec 32-letniej Pauliny M., która w lipcu ubiegłego roku najpierw zabiła swojego rocznego syna, a potem celowo spowodowała wypadek drogowy. W śledztwie ustalono, że kobieta była poczytalna.

Kobieta leczyła się wcześniej psychiatrycznie, jednak wg biegłych w momencie zbrodni była poczytalna (zdj,. ilustracyjne) /Anna Gowthorpe PA /PAP

Paulina M. podróżowała wraz ze swym dzieckiem z Niemiec do Polski. Do zabójstwa doszło w lesie na terenie Szczecina. Do wypadku, który był próbą samobójczą, w pobliżu Sierpca niedaleko Płocka na Mazowszu. Wcześniej między kobietą a jej mężem dochodziło do nieporozumień.

Po wypadku w samochodzie, którym jechała Paulina M., znaleziono zwłoki jej rocznego syna. W postępowaniu ustalono, że kobieta zabiła dziecko, a potem celowo wjechała pod nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówkę. Chciała bowiem popełnić samobójstwo.

Paulina M. przyznała się do przedstawionych jej zarzutów i złożyła wyjaśnienia. Wskazała m.in. miejsce w lesie na terenie Szczecina, gdzie doszło do zabójstwa dziecka.

Akt oskarżenia wobec Pauliny M. obejmuje dwa zarzuty: dwukrotnego ugodzenia nożem swego syna w klatkę piersiową, przy czym było to działanie z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia, a także umyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego, gdy zjechała prowadzonym autem na lewy pas jezdni, doprowadzając do zderzenia z samochodem ciężarowym, w wyniku czego uderzył on w inny samochód, także ciężarowy. W wypadku jedna osoba - pasażer jednej z ciężarówek - doznała poważnych obrażeń - mówi rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska.

W trakcie śledztwa Paulina M. przeszła badania psychiatryczne. Uzyskano też dokumentację medyczną z Niemiec, według której kobieta leczyła się tam psychiatrycznie. Z ustaleń śledztwa wynika, że gdy dochodziło do nieporozumień między małżonkami, Paulina M. groziła, że "zrobi coś" sobie lub dziecku, jednak w chwili popełnienia czynów była poczytalna - dodała Śmigielska-Kowalska.

Paulina M., która posiada polskie obywatelstwo, przebywała w Niemczech wraz mężem i dwójką dzieci, w tym ze starszym 7-letnim synem. 12 lipca 2016 r. wyjechała do Polski razem z młodszym dzieckiem. Twierdziła, że jedzie w odwiedziny do siostry. Mąż kobiety zadzwonił do jednej z komend policji na terenie Polski, informując o możliwej trasie jej przejazdu oraz o tym, że może ona cierpieć na depresję.

(mpw)