Jest wyrok w procesie ws. śmierci dwójki dzieci z rodziny zastępczej w Pucku. Sąd w Gdańsku skazał na dożywocie zastępczą matkę, a jej męża na 5 lat więzienia.

"Osoba, która znęcała się nad dziećmi, która jest winna zabójstwu dwóch bezbronnych dzieci, zasługuje na karę najwyższą". Tak mecenas Piotr Pawłowski, pełnomocnik rodziców biologicznych tragiczne zmarłego rodzeństwa, komentuje wyrok w sprawie rodziny zastępczej w Pucku. Sąd w Gdańsku... czytaj więcej

Sąd uznał, że Anna C. była winna śmiertelnego pobicia i znęcania się nad dziećmi - dlatego została skazana na dożywocie. Wiesław C. został natomiast uniewinniony od zarzutu śmiertelnego pobicia chłopca, a skazany za znęcanie się nad synem.

Prokuratura domagała się 25 lat więzienia dla kobiety i 13 lat więzienia dla mężczyzny.

Jak donosi reporter RMF FM Kuba Kaługa, Anna C. - gdy usłyszała, że resztę życia spędzi w więzieniu - rozpłakała się, kręciła z niedowierzaniem głową. Na twarzy jej męża widać było natomiast wyraźną ulgę.

Wiadomo już, że złożona zostanie apelacja.

Dzieci były m.in. przypalane zapalniczką

Dowody nie pozostawiają wątpliwości, że małżeństwo znęcało się nad powierzonymi im dziećmi - mówił sędzia Sebastian Brzozowski uzasadniając wyrok. Kobieta m.in. biła dzieci, nie podawała im jedzenia, zamykała je w kotłowni, czasem niemal pozbawione odzieży, przypalała też zapalniczką. Dzieci miały też być poniżane i narażone "na groźby pozbawienia życia". Zdaniem sądu było to działanie umyślne - mówił Brzozowski.

Sędzia orzekł, że znęcanie się miało szczególnie okrutny charakter. Sędzia przyznał, że, ze względu na swoją przeszłość, dzieci powierzone rodzinie C. mogły sprawiać kłopoty.

Sąd dał wiarę zeznaniom oskarżonego, że uderzył on dwa razy pięścią w klatkę piersiową 3-latka. Zdaniem sądu te obrażenia nie spowodowały jednak wewnętrznego krwotoku i obrażeń wątroby, które były przyczyną śmierci - mówił sędzia uzasadniając uniewinnienie mężczyzny od zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym.

W lipcu 2012 roku zmarł trzyletni Kacper śmiertelnie pobity przez kobietę. Dwa miesiące później matka zastępcza pobiła na śmierć jego 5-letnią siostrę - Klaudię.

Biologiczni rodzice dzieci również czują się winni. Nie przyszli do sądu

W czasie rozprawy na sali nie było biologicznych rodziców Kacpra i Klaudii - nie chcieli po raz kolejny słuchać drastycznych szczegółów zbrodni popełnionych na ich dzieciach. Ich pełnomocnik przyznał w rozmowie w naszym reporterem Kubą Kaługą, że także czują się winni, bo jako rodzice zaniedbali swoje obowiązki i przez to sąd odebrał im dzieci.

Zdaniem radcy prawnego Piotra Pawłowskiego, uniewinnienie Wiesława C. od śmiertelnego pobicia jest zaskoczeniem. Sąd przyjął takie założenie, że za śmierć małoletniego Kacpra może odpowiadać tylko jedno z oskarżonych, gdyż tylko jedno z nich zadało ten śmiertelny cios - powiedział naszemu reporterowi.

Prokuratura: Prowadzenie rodziny zastępczej mogło być sposobem na życie

W styczniu 2012 roku do małżeństwa, mającego dwójkę własnych dzieci w wieku 2 i 9 lat, trafiła piątka rodzeństwa w wieku od roku do 6 lat. Kilka miesięcy później w domu rodziny zastępczej zmarł 3-letni chłopiec. Prokuratura z Pucka uwierzyła opiekunom, którzy wyjaśnili, że dziecko spadło ze schodów. Na możliwość śmierci na skutek wypadku wskazywały też wyniki sekcji zwłok. We wrześniu w tej samej rodzinie zmarła 5-letnia siostra chłopca. Także w tym przypadku małżeństwo utrzymywało, że dziewczynka zmarła w wyniku wypadku. Sekcja zwłok wykazała jednak jednoznacznie, że przyczyną śmierci 5-latki było pobicie.

Prokuratura ustaliła, że w czasie, gdy małżeństwo zostało rodziną zastępczą, miało ono kłopoty ze spłatą kredytu hipotecznego zaciągniętego na budowę domu. Kobieta była w tym czasie na urlopie wychowawczym. Zdaniem prokuratury, prowadzenie rodziny zastępczej mogło być w tym przypadku sposobem na życie. Śledczy podkreślali też, że opieka nad piątką powierzonych dzieci była trudna, bo maluchy były zaniedbane, a rodzice zastępczy nie otrzymali należytej pomocy z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Pucku. 

(mpw, edbie)