Ponad 10 tysięcy osób - przez ostatnie trzy dni - zgłosiło się do Biura Informacji Kredytowej, żeby aktywować usługę Alert - dowiedział się nasz reporter Michał Dobrołowicz. Ta liczba cały czas rośnie. Alert to powiadomienia o próbach zaciągnięcia kredytu na nasze nazwisko. Obawy przed nimi to z kolei efekt gigantycznego, nieuprawnionego pobrania danych z bazy PESEL.

12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji zawiadomiło organy ścigania o nieprawidłowościach przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL (zdj. ilustracyjne) /Paweł Supernak /PAP

Zainteresowanie jest tak duże, że strona BIK wciąż się zawiesza.

Najwcześniej dziś po południu znów bez problemu będzie można zalogować się na swoje konto. Joanna Harlińska z Biura Informacji Kredytowej zapewniła nas, że informatycy przez całą noc pracowali nad tym, żeby z systemu mogło jednocześnie korzystać więcej osób.

Robimy wszystko, żeby przywrócić poprawne funkcjonowanie systemu, to jest kilka tysięcy procent większe zainteresowanie, akcja nie była planowana, musimy dostosować nasze działania do tego, co aktualnie dzieje się - powiedziała.

Obecne zainteresowanie usługą Alert jest rekordowe w jej historii, czyli w ostatnich trzech latach.

W poniedziałek prokuratura poinformowała, że dotychczas nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych.

12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji zawiadomiło organy ścigania o nieprawidłowościach przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL. Zaznaczyło, że dostęp do danych mają tylko uprawnione podmioty, a kancelarie komornicze do nich należą. Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych. Sprawę bada także samorząd komorniczy. Również GIODO zapowiedział, że wystąpi do prokuratury o przekazanie informacji na temat poczynionych ustaleń.

(j.)