"Najgłośniej krzyczą ci, którzy powinni milczeć. Muszą być naprawdę spanikowani" – Marek Pyza i Marcin Wikło w swoim artykule na łamach nowego wydania „wSieci” odpowiadają na pytanie: „Kto się boi ekshumacji?”.

Co miesięczny Marsz Pamięci w Warszawie /Marcin Obara /PAP

Wiele krytycznych publikacji dotyczących ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej ukazujących się w mediach od momentu, kiedy zostały one ogłoszone, notorycznie powtarza argumenty przeciwników wyjaśniania przyczyn największej tragedii w dziejach powojennej Polski. Do dyskursu przyłączają się również poprzednicy śp. Lecha Kaczyńskiego, którzy nie szczędzą iście absurdalnych tez i argumentów w swoich wypowiedziach.

Można tylko zapytać: gdzie był eksprzywódca "Solidarności", gdy przed sześcioma laty cała Polska potrzebowała jego autorytetu i posłuchu, jakim cieszy się na świecie? [...] Czemu nie włączył się w prostowanie kłamstw zawartych w raporcie MAK? Dlaczego nie wsparł rządu Donalda Tuska, by odzyskać wrak tupolewa? Bo nie było to w interesie jego ani wspieranych przez niego rządzących? Czy też po prostu dlatego, że nikt mu nie zapłacił jak za wygłaszane pod każdą szerokością geograficzną wykłady?
- zastanawiają się publicyści tygodnika "wSieci".

Pyza i Wikło w swoim tekście jasno wskazują, kto tak naprawdę odpowiada za obecny stan sprawy wyjaśniania katastrofy.

Trzeba do skutku powtarzać: to Ewa Kopacz, Tomasz Arabski, Donald Tusk, Radosław Sikorski, Jerzy Miller i ich rząd, a także wierchuszka wojskowych prokuratorów odpowiadają za całkowicie bezpodstawne zawierzenie Rosjanom, zakaz otwierania trumien w Polsce i nieprzeprowadzenie wymaganych prawem sekcji zwłok na potrzeby polskiego śledztwa. Posługując się terminologią byłej szefowej rządu, to ci ludzie "zafundowali" obecne ekshumacje - przypominają dziennikarze.

Skala medialnej nagonki na działania związane z wyjaśnianiem sprawy katastrofy już dawno przekroczyła granicę dobrego smaku. Tezy zawarte w publikacjach, a nawet język, jakim są wygłaszane, dalece odbiegają od standardów dziennikarskiej etyki, a mimo to w dalszym ciągu są publikowane. Dziennikarze tygodnika "wSieci" dociekają komu zależy na takim rozwoju wypadków.

Te wszystkie publikacje to kontynuacja starego, koszmarnego sznytu pełnego zarzutów o "nekrofilię", "taniec na trumnach". A kto dziś robi "show" z ekshumacji? Prokuratura działająca zgodnie z przepisami, w ciszy i pełnym poszanowaniu ofiar? Bliscy, modlący się za tych, których państwo na kilka lat opuściło? Rządzący obóz próbujący naprowadzić badanie katastrofy na właściwe tory? Czy może ci, którzy wszystko dotychczas spartaczyli, udawali śledztwo, bo przecież przyczyny katastrofy były dla nich od samego początku "arcyboleśnie proste"? Czego tak się boją, że nie mogą zamilknąć? - pytają w swoim tekście Pyza i Wikło.

Na rozwiązanie kwestii katastrofy smoleńskiej przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, tym bardziej, że coraz wyraźniej widać front, który ewidentnie wolałby, aby nie nastąpiło ono w ogóle, bo najlepiej żeby wszyscy o całej sprawie zapomnieli.

Więcej na temat makabrycznej akcji medialnej wokół ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej znajdziecie w nowym numerze "wSieci". Tygodnik pojawi się w kioskach już od 21 listopada.

Dostępny jest także w formie e-wydania na www.wsieci.pl/e-wydanie.html

"wSieci"