Reklama

  • Wrócimy do pracy, ale po rozmowach. Pielęgniarki z Podbeskidzia zaostrzają protest

    Wtorek, 9 lutego (06:39)

    Około tysiąca pielęgniarek z pięciu szpitali w Bielsku-Białej, Międzybrodziu, Bystrej i Żywcu zaostrzyło protest. Odeszły od łóżek pacjentów w poniedziałek wieczorem i zapowiadają, że wrócą dopiero wtedy, gdy ktoś z nimi porozmawia. Domagają się przede wszystkim podwyżek.

    Zdjęcie

    Pielęgniarki domagają się przede wszystkim podwyżek  
    /RMF FM

    Piotr Glinkowski rozmawia ze strajkującymi pielęgniarkami

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.

    We wszystkich szpitalach pielęgniarki pracują jak na ostrym dyżurze. Oznacza to, że na oddziały przyjmowani są tylko pacjenci, których życie jest zagrożone. Lżejsze przypadki odsyłane są do innych szpitali. Chorymi, którzy już w strajkujących szpitalach leżą, zajmują się oddziałowe - po jednej na każdym oddziale. Pielęgniarki nie odeszły od łóżek jedynie z intensywnej terapii. Na razie nie wiadomo, kiedy sytuacja może się poprawić. Pielęgniarki wrócą do pracy, gdy dyrekcja rozpocznie z nimi negocjacje na temat podwyżki płac. Kobiety chcą by ich pensje wzrosły z 2 tys. 300 zł do 3 tys. zł brutto. Jeszcze nie wyznaczono terminu rozmów.

    Przedstawiciele dyrekcji szpitali podkreślają, że są zaskoczeni decyzją pielęgniarek. Wieczorem w części placówek trwały narady dotyczące zabezpieczenia przebywających na oddziałach chorych.

    W poniedziałek po południu protestujące pielęgniarki spotkały się z dyrektorami swych placówek z udziałem m.in. wicewojewody śląskiego. Jak relacjonowały, dyrektorzy skoncentrowali się na omówieniu sytuacji szpitali i powtarzaniu, że nie mają pieniędzy.

    Reklama

    Pielęgniarki skarżyły się, że czują się lekceważone, bo od kilku lat w kosztach leczenia uwzględniane są tylko pozycje: lekarze i sprzęt. Mówiły, że od pewnego już czasu próbują podjąć rozmowy o swoich płacach, a w ub. tygodniu zapowiedziały, że w razie braku odzewu, 8 lutego rozszerzą swój protest.

    Wobec braku efektów popołudniowego spotkania z wicewojewodą, strajkujące dotąd biernie pielęgniarki wieczorem odeszły od pacjentów. Mają pomagać tylko w procedurach ratujących życie.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

    PAP
  • Rozmiar tekstu:

  • Oceń tekst

    Ocen: 3

Wasze komentarze (3)

  • 09.02 (09:24)
    ~zdenerwowany
    Szlak człowieka trafia, jak słyszy, że znow strajkują pielęgniarki z Podbeskidzia.Średni zarobek to prawie 3 tys. brutto + kieszonkowe za podanie basenu i inne drobne usługi medyczne. W nocy, w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsju- Białej, możesz umrzeć, na pielęgnoark e się nie doczekasz. Wiecie pielęgniarki, gdzie szukać pieniędzy? Otoz w waszymn szpitalu, jest 80 ludzi kompletnie nie potrzebnych twej placówce( w tm połowa pielęgnioarek, i różnych pisz pań, szwendających się w biurach. Niech dyretktor próbuje je zwolnić, strajk, cztery ze związkow wystawią budna szmatę z napisem "strajk", będą udawać, że walczą za wsyzstkich, nie panie, walczycie tylko o swoje krzesla. Czas najwyższy prywatyzować, prywatyzować i jeszcze raz prywatyzować. Wowczas bedą pieniądze na pensje dla lekarzy, "prawdziwych" pielęgniarek. Pielęgniarki zpod Podbeskidzia, cza wziąć się do roboty!!!
  • 09.02 (09:11)
    ~lenka
    Mnie wybitnie wkurzają protesty pielęgniarek z wojewódzkiego w Bielsku, jeden z członków mojej rodziny miał nieszczęście przebywać w tym szpitalu z powodu skomplikowanego złamania nogi - panie pielęgniarki dozór nad sala pooperacyjną i znjdującymi sie tam pacjentami sprawowały poprzez zaglądanie przez drzwi w czasie, kiedy z sączka założonego mojemu krewnemu krew kapała na pościel, po podejściu do lady za którą szanowne panie omawiały sprawę zakupów poczynionych przez jedną z nich musiałam czekac aż dokończą rozmowę zanim łaskawie któraś zainteresowała się o co chodzi, a oczywiście na udanie się do sali z pacjentami potrzebowała kolejnych paru minut i kolejnych pogaduch z koleżankami - jawnie i na bezczelnego mają pacjentów w głębokim poważaniu, a chcą podwyżek.Niepodoba sie to zmienić pracę, a nie wmawiać ludziom jaka to ciężka praca.
  • 09.02 (08:43)
    ~Paweł
    Już mnie to zaczyna denerwować, te wszystkie protesty w służbie zdrowia. Jak się Paniom nie podoba to przecież nikt do tej pracy nie zmusza!! Ja rozumiem że to funkcja pielęgniarki jest bardzo ważna i bardzo Panie szanuję za tę pracę ale bez przesady!! To jak mnie nie będzie się podobało w mojej pracy też mam powiedzieć że nie będę pracował, bo chcę podwyżki? Przecież odrazu zostanę zwolniony!! A poza tym czym zawinili pacjenci, bo to ich najbardziej dotyka ten protest!!!!
  • przepisz kod z obrazka