W Sądzie Okręgowym w Radomiu rozpoczął się proces 55-letniej kobiety oskarżonej o usiłowanie zabójstwa nowo narodzonego wnuka. Kobieta wyniosła noworodka w wiaderku do nieogrzewanej sieni. Wyziębioną dziewczynkę uratował ratownik medyczny wezwany do matki dziecka.

Zdj. ilustracyjne /Piotr Bułakowski /RMF FM

Do zdarzenia doszło w styczniu w jednej z miejscowości w gminie Skaryszew, koło Radomia. Młoda kobieta urodziła dziecko w domu. Zaraz po porodzie jej matka wyniosła nieubranego noworodka w wiaderku do nieogrzewanego przedsionka. W ocenie prokuratora kobieta, pozostawiając dziecko na kilkadziesiąt minut w ziemnej sieni, przewidywała i godziła się na to, że taki stan doprowadzi do wychłodzenia organizmu noworodka i w konsekwencji do jego śmierci.

Z uwagi na komplikacje poporodowe, wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Medyk, stwierdzając, że kobieta przeszła poród, zapytał o dziecko. Wówczas babka przyniosła mu nie dającą oznak życia, wychłodzoną dziewczynkę. Dzięki podjętej akcji reanimacyjnej, dziecko udało się uratować.

Na ławie oskarżonych zasiedli także mąż i syn 55-latki. Prokuratura oskarżyła ich o nieudzielenie pomocy noworodkowi, co zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności.

Zgodnie z Kodeksem karnym za przestępstwo zarzucone kobiecie grozi kara więzienia na czas nie krótszy od lat 8, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

55-latka i jej 22-letni syn mogą jednak liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary przez sąd, ponieważ zdaniem prokuratury mieli oni w czasie popełnienia przestępstwa w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Na wniosek obrońców w środę przesłuchania oskarżonych były prowadzone z wyłączeniem jawności. Dziennikarze będą mogli być obecni na sali sądowej na kolejnych rozprawach, kiedy będą przesłuchiwani świadkowie.

(az)