Sześć lat więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez osiem lat - taki wyrok usłyszał właśnie Andrzej S., sprawca wypadku, w którym rok temu w centrum Warszawy zginęło dwóch mężczyzn czekających na przystanku na autobus. Kierowca potrącił ich i uciekł.

Kierowca wjechał w przystanek i uciekł /Leszek Szymański /PAP

Wyrok zapadł dziś w warszawskim Sądzie Rejonowym. Andrzej S.mógł nie zauważyć, że zabił dwie osoby. O ich śmierci dowiedział się od policjantów, którzy zatrzymali go kilka godzin później - tak sędzia uzasadnia wyrok 6 lat więzienia.

Prokurator nie wyklucza apelacji od wyroku. Zaskoczyło go to, że sąd uznał, iż oskarżony nie prowadził samochodu pod wpływem alkoholu - mimo że był w takim stanie, gdy kilka godzin po wypadku zatrzymali  go policjanci.

W mojej ocenie zasadne było w tym zakresie zarzucenie oskarżonemu prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości - mówi prokurator Michał Mistygacz.

Przypomnijmy, że Andrzej S. wjechał w przystanek autobusowy na skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej i Hożej. Następnie uciekł. Osoby, które potrącił, reanimowano. Niestety mężczyzn nie udało się uratować. 

Policjanci zatrzymali sprawcę po dwóch godzinach - w jego domu. Był wówczas pijany. Miał 1,6 promila alkoholu we krwi.

(mal)