​Wirus jest prawdopodobną przyczyną zasłabnięcia dziesięciorga uczniów gimnazjum w Przejazdowie, którzy trafili do jednego z gdańskich szpitali. W związku z tym podejrzeniem szkoła odwołała w piątek lekcje.

Zdjęcie ilustracyjne /Paweł Balinowski /RMF FM

Badania w szpitalu nie wykazały u uczniów żadnych substancji typu narkotyki, dopalacze, alkohol, co wprowadziłoby nas na pewno w zaniepokojenie i zakłopotanie. Może to być np. jakiś ostry wirus. W piątek szkoła będzie zamknięta. Jeśli mamy do czynienia z wirusem, to w ten sposób zapobiegniemy jego rozprzestrzenianiu się. To tylko jeden dzień przerwy w nauce, a potem mamy weekend. Myślę, że w poniedziałek wszystko wróci do normy - powiedziała Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański, której podlega gimnazjum w Przejazdowie.

Łącznie z budynku ewakuowano ponad 100 osób. Kilkoro dzieci od rana źle się czuło, byli bladzi i osłabieni. Na miejscu pracowały cztery zastępy straży pożarnej. Ośmiu osobom rutynowo podano tlen.

Jak dowiedział się wcześniej dziennikarz RMF FM Kuba Kaługa, w trakcie jazdy do szpitala uczniowie byli przytomni.

Dziesięcioro dzieci trafiło do gdańskiego szpitala, a pozostali uczniowie i pracownicy wrócili do domów. Później do szpitali zgłosili się kolejni rodzice z dziećmi.

Straż pożarna nie stwierdziła na miejscu żadnych trujących gazów. Powietrze w szkole zostało przebadane z użyciem specjalnej aparatury sprowadzonej z Gdyni, wykrywającej gazy bojowe i przemysłowe, w tym czad. Sprawdzane jest również, czy dzieci nie miały kontaktu ze skażonym źródłem wody. Policjanci zabezpieczyli jej próbki ze znajdujących się w szkole dystrybutorów. 

(łł)