​Kilka tysięcy zwolenników pozbawionego ukraińskiego obywatelstwa byłego prezydenta Gruzji Micheiła Saakaszwilego oczekuje na jego wjazd na Ukrainę przy przejściu granicznym w Krakowcu, prowadzącym od polskiej Korczowej.

Na granicy zebrały się tysiące przeciwników i zwolenników Saakaszwilego /MYKOLA TYS /PAP/EPA

Saakaszwili planuje wjechać na Ukrainę po południu. Przy granicy zebrali się jego oponenci z kapturami i zasłoniętymi twarzami. Policja pozwoliła podejść niemal pod ostatnią bramkę przed punktem kontrolnym.

Sprawdziliśmy ich, nie mają przy sobie broni, ani niebezpiecznych przedmiotów, więc nie mamy podstaw, żeby nie pozwolić im tutaj przebywać - powiedział PAP jeden z policjantów.

Służby zatrzymały jednak grupę 40 mężczyzn w wojskowych mundurach, którzy prawdopodobnie chcieli zakłócić zlot zwolenników byłego prezydenta Gruzji.

Oprócz tego zatrzymano półnagą kobietę, która trzymała portrety Petro Poroszenki i Micheiła Saakaszwilego, a na swoim ciele miała napisane "głupcy bez granic". Miała także koronę i namalowane pończochy w barwach ukraińskich i polskich flag narodowych.

Zwolennicy byłego prezydenta Gruzji wykrzykują stronę jego przeciwników obraźliwe hasła. Nazywają ich sprzedawczykami i "pietuszkami" od imienia prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, który odebrał Saakaszwilemu obywatelstwo.

Popierający Saakaszwilego ludzie rozbili przy granicy miasteczko namiotowe, gdzie umieścili flagi ukraińskie, gruzińskie i Unii Europejskiej. Mówią, że zgromadzili się nie w jego obronie, lecz ich własnych praw obywatelskich. W tłumie widać umundurowanych członków batalionów ochotniczych Azow i Donbas, którzy walczyli w konflikcie z prorosyjskimi separatystami na wschodzie kraju.

My nie walczymy tutaj o niego, ale o siebie samych. Jeśli oligarcha Poroszenko mógł zabrać mu ukraiński paszport, to wyobraźmy sobie, co może zrobić z jakąś starą babcią w zapadłej wsi! Chcemy szacunku dla naszych praw obywatelskich! - mówiła PAP kobieta popijająca herbatę przy jednym z namiotów.

"Hańba dla takich władz!", "Nie chcemy władzy oligarchów!", "Precz z bandą!" - skandują zgromadzeni. Ukraina przekształca się w koncern Roszen, którego właściciel raz częstuje nas cukierkiem, a drugi raz odbiera tego cukierka. Nie chcemy żyć w takim kraju! - przemawiał ktoś z rozstawionej w miasteczku sceny, nawiązując do tego, że Poroszenko jest właścicielem fabryk słodyczy.

Na miejscu stoją autobusy i mikrobusy z różnych regionów Ukrainy; widać wśród nich rejestracje z obwodu lwowskiego, kijowskiego, a nawet z charkowskiego i dniepropietrowskiego. Na granicę przybyli także politycy i deputowani do ukraińskiego parlamentu z ugrupowań nienależących do rządzącej koalicji Bloku Petra Poroszenki i Frontu Ludowego byłego premiera Arsenija Jaceniuka.

Międzynarodowy wygnaniec

We wtorek wiceminister sprawiedliwości Ukrainy Serhij Pietuchow poinformował, że Ukraina otrzymała od Gruzji wniosek o aresztowanie i wydanie Saakaszwilego, któremu w lipcu prezydent Poroszenko odebrał ukraińskie obywatelstwo. Według jego relacji władze gruzińskie ścigają Saakaszwilego w związku z toczącymi się przeciwko niemu czterema postępowaniami karnymi. Dotyczą one m.in. zawłaszczenia mienia oraz nadużycia władzy, w tym z zastosowaniem przemocy bądź wykorzystaniem broni.

Saakaszwili po złożeniu prezydentury w Gruzji w 2013 roku, aby uniknąć procesów sądowych za nadużycia władzy, wyjechał z kraju najpierw do USA, a potem na Ukrainę, gdzie włączył się do tamtejszej polityki. W maju 2015 roku otrzymał ukraiński paszport i w tym samym czasie prezydent Poroszenko mianował go gubernatorem obwodu odeskiego.

Stosunki między Poroszenką a Saakaszwilim pogorszyły się, gdy były prezydent Gruzji zrezygnował z powierzonego mu urzędu, oskarżając prezydenta Ukrainy o popieranie klanów korupcyjnych. Saakaszwili następnie utworzył na Ukrainie własną partię polityczną i nawoływał do wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

Saakaszwili twierdził w ostatnim czasie, że miał wyłącznie obywatelstwo Ukrainy. W lipcu były prezydent Gruzji mówił PAP podczas wizyty w Polsce, że nadal podróżuje z ukraińskim paszportem. I ogłosił, że mimo decyzji Poroszenki o odebraniu mu obywatelstwa zamierza przyjechać na Ukrainę 10 września.

(az)