30 tys. hektarów lasów nadaje się do całkowitego odnowienia - informuje rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska. Straty w drewnie to ok. 7 mln metrów sześciennych. Mogą być jednak wyższe, bo ciągle spływają meldunki z nadleśnictw.

Zniszczony las w okolicach Suszku /Dominik Kulaszewicz /PAP

W tej chwili wiemy, że na 30 tys. hektarów lasów trzeba zacząć sprzątanie, bo ten teren nadaje się do całkowitego odnowienia - powiedziała rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska. To oznacza, że na początku trzeba teren uprzątnąć z połamanych drzew, a następnie posadzić nowe drzewa. Malinowska zaznaczyła, że "to wstępne szacunki, meldunki ciągle spływają, a lasy monitorowane są lotniczo".

Straty w drewnie na razie wyliczono na ok. 7 mln metrów sześciennych. Największe szkody zanotowano w nadleśnictwach Rytel, Czersk, Runowo, Zamrzenica, Woziwoda, Szubin, Przymuszewo i Gołąbki.

Malinowska dodała, że "ogromne są także straty w zwierzynie, większość nie zdołała uciec z terenów, które nawiedziły wichury". Zniszczone zostały także cenne gatunki roślin.

Rzecznik dodała, że wichury nigdy dotąd tak wielkich szkód w polskich lasach nie wyrządziły. W Puszczy Piskiej zniszczonych zostało ok. 2,5 mln m sześc. drzew - dodała. Wichura w Puszczy Piskiej przeszła w 2002 roku.

Późnym wieczorem 11 sierpnia w wielu regionach Polski przeszły nawałnice. Na terenie Nadleśnictwa Rytel zginęły dwie nastolatki, przebywające na obozie harcerskim w Suszku, część uczestników została rannych. 

(mpw)