Kolegium Najwyższej Izby Kontroli nie uchyliło immunitetu Marianowi Cichoszowi byłemu wiceprezesowi NIK. Zdecydowało się natomiast na uchylenie immunitetu wicedyrektorowi delegatury NIK w Rzeszowie Pawłowi Adamskiemu.

Siedziba NIK /Bartłomiej Zborowski /PAP

O pozbawienie immunitetu Mariana Cichosza wystąpiła katowicka prokuratura apelacyjna. Chce ona postawić urzędnikowi zarzuty w śledztwie dotyczącym ustawiania konkursów na kierownicze stanowiska w Najwyższej Izbie Kontroli.

W tej samej sprawie śledczy chcą też postawić zarzuty prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Prokuratura chciała też uchylenia immunitetu posłowi PSL Janowi Buremu. Nie dostał się on jednak do Sejmu po ostatnich wyborach, więc immunitet stracił. Były poseł już usłyszał więc zarzuty za ustawianie konkursów, a więc nadużycie uprawnień urzędniczych. Grozi za to do 3 lat więzienia.

Wnioski Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach o uchylenie immunitetów Kwiatkowskiego (ma go jako szef NIK) oraz Burego (jako wtedy jeszcze posła) pod koniec sierpnia skierował do Sejmu prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak wynikało z uzasadnienia prokuratorskiego wniosku do Sejmu ws. immunitetu, Kwiatkowski miał "niezgodnie z prawem wpływać na przebieg konkursów na szefów delegatury NIK w Rzeszowie i w Łodzi, a także wicedyrektora departamentu środowiska w NIK".

Szef NIK "na taśmach"

Według rzecznika Prokuratury Generalnej Mateusza Martyniuka, prezes NIK miał "manipulować przebiegiem konkursów na te stanowiska". Z ujawnionych w mediach podsłuchów rozmów Kwiatkowskiego wynika, że miał on ujawnić jednemu z kandydatów treść pytań konkursowych, a gdy okazało się, że ten kandydat i tak nie wypadł dobrze w konkursie, Kwiatkowski miał dążyć do jego unieważnienia.

W związku z wnioskiem prokuratury pod koniec sierpnia Kwiatkowski sam postanowił wyłączyć się z prac Izby i wniósł do Sejmu o uchylenie mu immunitetu. Zapewnił, że "zawsze postępował uczciwie". "Wiem, jak bardzo ważna jest uczciwość, bezstronność, rzetelność i prawość. To są wartości, którym jestem każdego dnia wierny (...). Szanując Najwyższą Izbę Kontroli, kierując się nadrzędnym interesem dobra publicznego, przekazałem nadzór nad wszystkimi kontrolami i jednostkami organizacyjnymi moim zastępcom" - dodał wtedy w oświadczeniu.

Środowa decyzja kolegium NIK oznacza, że były wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Cichosz - podobnie jak Krzysztof Kwiatkowski  - na razie uniknie odpowiedzialności. Uchwała kolegium NIK w sprawie uchylenia imminutetu została podjęta po długiej dyskusji. Uzasadnienie nie zostanie ujawnione. )