Trwa dopinanie ostatnich szczegółów wizyty prezydenta USA w Warszawie. Barack Obama przyleci do Polski na szczyt NATO. Tak jak podczas swoich poprzednich wizyt w Warszawie, korzystać będzie ze swojej limuzyny - Cadillaca One - nazywanej "bestią". Pod specjalnym nadzorem znajdzie się też hotel, w którym prezydent Stanów Zjednoczonych zamieszka.

"Bestia" jest limuzyną zbudowaną na podwoziu Chevroleta Kodiak / PETER STEFFEN /PAP/EPA

Wizyty prezydentów USA w Polsce zawsze były owiane tajemnicą. Wiadomo jednak, że przedstawiciele Secret Service i polski BOR już na kilka miesięcy przed takim wydarzeniem ustalają wszystkie jego szczegóły i przeprowadzają rekonesans wszystkich miejsc, w których będzie prezydent.

Wrażenie może robić zarówno wielkość tej delegacji, jak i ilość sprzętu i samochodów użytych przy zabezpieczeniu. Wynika to z tego, że wiemy, co znaczy osoba prezydenta Stanów Zjednoczonych dla świata, jakie emocje wzbudza i na jakie zagrożenia może być narażona w każdym miejscu pobytu. Służby zajmujące się zabezpieczeniem takiej wizyty muszą to uwzględniać - mówi b. szef BOR generał Mirosław Gawor.

Ekspert do spraw terroryzmu Krzysztof Liedel z Collegium Civitas ocenił, że lipcowa wizyta prezydenta Obamy, związana z warszawskim szczytem NATO, "będzie dla polskich służb o tyle łatwiejsza do zabezpieczenia, że już wcześniej odwiedzał on nasz kraj".

Pewne procedury, które są uruchamiane, są takie same; stosuje się je w zależności od tego, jaki jest poziom ryzyka, bo to przed każdą taką wizytą jest analizowane - zarówno przez nasze służby jak i służby amerykańskie. Na podstawie oceny potencjalnych zagrożeń, jakie mogą się pojawić, plany są odpowiednio modyfikowane. Tutaj trzeba pamiętać, że to nie jest tylko wizyta prezydenta USA, ale duża impreza związana ze szczytem NATO i to się wkomponowuje w całość systemu zabezpieczenia tego wydarzenia - zaznaczył.

Plany i poszczególne punkty wizyty "na ostatni guzik" dopinane są tuż przed przylotem prezydenta USA - tak było podczas poprzednich wizyt Obamy, które poprzedzał przyjazd agentów Secret Service.

Prezydent USA podczas swoich zagranicznych wizyt korzysta z własnej limuzyny. Auto transportowane jest specjalnym samolotem. Cadillac One to samochód, wokół którego narosło wiele mitów. To efekt między innymi tego, że wiele elementów jego konstrukcji jest nadal owianych tajemnicą. Wiemy tylko to, co od czasu do czasu ujawnia Secret Service - dodaje Liedel.

"Bestia" robi wrażenia nie tylko na fanach motoryzacji. Jest limuzyną zbudowaną na podwoziu Chevroleta Kodiak i - według informacji pojawiających się mediach - waży osiem ton i zużywa 30 litrów benzyny na 100 km. Jej konstrukcja i wyposażenie to efekt bardzo szczegółowej specyfikacji przygotowanej oczywiście przez Secret Service.

Ma najwyższe standardy zabezpieczenia, pod względem opancerzenia najwyższą klasę zabezpieczenia. To oznacza, że w tym samochodzie pasażer musi przeżyć, nawet jeśli przykładowo auto stanie w ogniu. Służby ratownicze muszę mieć czas na ewakuację prezydenta ze strefy zagrożenia - zaznaczył Gawor.

Wyjątkowość "bestii" polega m.in. na tym, że jej pasażer ma w niej przetrwać również atak chemiczny lub biologiczny. Auto jest wyposażone w system wewnętrznego obiegu powietrza, dzięki czemu przez jakiś czas - bez opuszczania pojazdu - prezydent i jego ochrona, kierowca są w stanie przetrwać. Oczywiście jest kuloodporny, jego opony są w stanie jechać nawet jeśli są poprzebijane, ale te cechy to już pewien standard, który jest stosowany także w ochronie innych VIP-ów - powiedział Liedel.

Do Polski poza "bestią" zostaną też - tak jak podczas poprzednich wizyt prezydenta USA - przewiezione auta specjalne, do dyspozycji agentów Secret Service. Część z nich jest również kuloodporna i może stanowić dodatkową zaporę dla prezydenckiej limuzyny - dodał Liedel.

Pod specjalną ochroną znajdzie się hotel, w którym zamieszka Obama - tak jak podczas poprzednich wizyt w Warszawie będzie to prawdopodobnie warszawski Marriott. Wpływ mają na to dwie kwestie. Po pierwsze jest to hotel amerykański, a Amerykanie mają taką politykę, że raczej wykorzystują obiekty, które są ich marką i to dotyczy nie tylko prezydenta, ale też całej jego świty. Po drugie Marriott jest hotelem, w którym prezydent USA już nocował. Jest tu apartament prezydencki, znajdujący się w odpowiednim miejscu. Kwestie związane z zabezpieczeniem były tu wielokrotnie ćwiczone. Jest też przykładowo możliwość "wycięcia" ostatnich pięter, tak, by piętro, na którym znajduje się apartament, było odizolowane - dodał Liedel.

W maju 2011 r. i w czerwcu 2014 r., gdy Obama mieszkał w warszawskim Marriotcie, hotel zmieniał się w prawdziwą twierdzę. Z wyprzedzeniem sprawdzani byli wszyscy pracownicy; przy wejściu ustawiano bramki z detektorami metalu, przez które przechodziły wszystkie wchodzące do budynku osoby. Sprawdzane były też ich osobiste rzeczy - torby, bagaże. Przed hotelem nie można było parkować aut, a na dachu hotelu rozmieszczani byli snajperzy.

(mpw)