Kolejne zwycięstwo Jana Kulczyka, przegrana premiera i ministra skarbu - tak politycy komentują wybranie na prezesa PKN Orlen Jacka Walczykowskiego. Zawiedzeni są też niektórzy analitycy i akcjonariusze spółki.

Wybór Walczykowskiego to niespodzianka. Jeszcze w środę mówiło się, że największe szanse ma kandydat ministra skarbu Paweł Olechnowicz, obecny szef grupy Lotos.

Podobno jednak nie zgadzał się na niego Jan Kulczyk i część zarządu. Walczykowski był więc kompromisem między akcjonariuszami. Nazwisko Walczykowskiego pojawiło się po 18 godzinach obrad, kiedy odpadło 16 innych kandydatów.

Walczykowski przez wiele lat był wiceprezesem Elektrimu (udziałowcem tej spółki jest Jan Kulczy) i doprowadził spółkę na granice bankructwa – przypominają politycy i niektórzy akcjonariusze PKN Orlen.

Koncern naftowy twierdzi, że komornik, który domaga się od Jukosu spłaty zaległych podatków, zabronił firmie rozporządzać jej majątkiem. Zarząd uznał, że może to oznaczać także zakaz sprzedaży ropy, a w konsekwencji wstrzymanie wydobycia. czytaj więcej

Jednak sam Walczykowski na swojej pierwszej konferencji prasowej odżegnywał się od związków z najbogatszym Polakiem. Przypomina, że ostatnio pracował w 3 firmach państwowych - ostatnio był wiceprezesem zarządu Nafty Polskiej. Posłuchaj relacji reporterki RMF Miry Skórki:

Walczykowski będzie zarabiał 2,5 mln złotych rocznie; odchodzący Zbigniew Wróbel dostanie prawdopodobnie taką samą odprawę.