Prawie 40 tysięcy biletów lotniczych zamierza kupić administracja rządowa przez najbliższe dwa lata. Chodzi głównie o loty zagraniczne. Za kilka dni kończy się termin składania ofert dla firm, które mają je dostarczać.

Aby dotrzeć na Marsa podróżują do Paryża... Na liście służbowych wycieczek naszych parlamentarzystów jest seminarium do spraw Kosmosu w stolicy Francji oraz udział w misji obserwacyjnej wystrzelenia statku kosmicznego z Gujany Francuskiej. Koszt? 30 tysięcy złotych. Oczywiście z naszych kieszeni. czytaj więcej

Rządowe zamówienie dotyczy ponad 33 tysięcy biletów na trasach zagranicznych i prawie czterech tysięcy w przelotach krajowych. Zgodnie z dokumentacją przetargową jeden bilet oznacza lot "tam i z powrotem". Zwycięzca przetargu musi zagwarantować obowiązkowe ubezpieczenie podróżnych i bagażu, a także między innymi wszelkie opłaty lotniskowe.

Obsługa rządowych instytucji ma być całodobowa i świadczona 7 dni w tygodniu bez względu na dni wolne. Oferent musi też zapewnić specjalny serwis telefoniczny pracujący non stop. Poszczególne urzędy - zgodnie z własnymi decyzjami - mają mieć możliwość zamawiania biletów telefonicznie, e-mailem, faksem lub przez specjalnie stworzoną usługę online. Jej dostarczenie do instytucji jest także jednym z warunków przetargu. Bilety mają być w formie papierowej lub elektronicznej.

W bazie połączeń oferent musi mieć uwzględnionych co najmniej 300 przewoźników. W ofercie musi też proponować - jak zaznaczono w warunkach przetargu - także tanie linie lotnicze. Zamówienie ma objąć co prawda 50 jednostek administracji państwowej, pokazuje jednak, jak dużo urzędnicy zamierzają przez dwa lata wylatać - głównie za granicę.

Składanie ofert w tym wielkim przetargu na dostawę biletów lotniczych dla państwowych urzędników ma się zakończyć 30 sierpnia.