Cztery psy ze schroniska zamieszkają w urzędach i instytucjach publicznych Aleksandrowa Łódzkiego. Ich opiekunami staną się urzędnicy. To pomysł na to, jak poprawić życie czworonogów, których nikt nie chce i jak zmniejszyć liczbę psów, które są w schronisku pod opieką samorządu.

Jeden z adoptowanych zwierzaków /Agnieszka Wyderka /RMF FM

Dwa psiaki już znalazły  nowy dom w aleksandrowskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Chociaż właściwiej byłoby powiedzieć, że to pies i suka. Sympatyczne zwierzaki, przypominające nieco owczarki niemieckie, mają piękną, nową, podwójną budę; kojec, wielkie "podwórko" do biegania i co najważniejsze - nowych, troskliwych opiekunów. Nasi nowi przyjaciele, to pies Reds i sunia Kleo. Pomagają nam w codziennej pracy - mówi z uśmiechem Mirosław Kośka. Nocą, gdy są trudne chwile, bo człowiek mniej wtedy widzi, idą z panami na obchód. Pomagają nam bardzo, bo są w stanie szybciej wyczuć niebezpieczeństwo. W zamian za to opiekujemy się nimi, pieścimy, czochramy, jak na przykład teraz koleżanka. Pupile pracowników PGKiM mają bardzo ważne obowiązki zawodowe. Ich obowiązkami jest bieganie po terenie i obszczekiwanie ewentualnych nieproszonych gości - tłumaczy kierownik Lesław Domański. Psiaki są na tej "służbie" od kilku tygodni i już zdążyły zapoznać się z terenem oraz zaaklimatyzować. Wiemy już, co lubią najbardziej: to jest mokra karma o różnych smakach od dziczyzny do królika z marchewką - opowiada Justyna Kozak. I bardzo lubią, gdy pracownicy dzielą się z nimi kanapkami. To też rodzaj przysmaku.

Nowy dom, nowe życie

Kolejne dwa pieski opuszczą zgierskie schronisko "Medor" we wtorek, żeby wspierać ludzi, którzy pracują w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji oraz w Urzędzie Miasta. Będzie to Beksa (czarny, duży pies na zdjęciu), któremu los dotąd pisał tylko smutną historię. Pies został zabrany, jako jeden z kilkudziesięciu psów, odebranych ze schroniska w Wojtyszkach przez gminę Aleksandrów Łódzki. Miał wykręconą łapę oraz był przeraźliwie wychudzony i zaniedbany. Gdy jechał do nowego schroniska, najgłośniej płakał, wręcz wył w samochodzie i prosił o wolność, o normalne życie - tak to zapamiętali urzędnicy. Beksa czekał na swoją szansę 2 lata, żeby go ktoś zauważył i okazał mu serce. Wybawcą okazał się dyrektor MOSiR, który zdecydował, że 8- lub 12-letni czworonóg zostanie "emerytowanym pracownikiem" ośrodka.

Beksa dostanie nową budę za dnia, a w nocy będzie mógł wygrzewać swoje stare kości wewnątrz budynku. Na pewno pies stanie się maskotką MOSiR i ulubieńcem dzieci. Pieskie życie na życie w luksusie zamieni także najstarszy w schronisku "Medor" pies Hadi, który ma 16 lat. Ten czworonóg będzie pilnował porządku w Urzędzie Miasta. Został przygarnięty przez pracowników, bo nikt nawet o nim nie wspominał przez 2 i pół roku, gdy był w schronisku. Hadi (na drugim zdjęciu) potrzebuje trochę uwagi, troski i chwili czułości, czyli głaskania po głowie. Zapewne odwdzięczy się czujnością i wiernością wobec nowych opiekunów.