Podejrzane wydatki, bizantyjski styl i chaos - to pozostawił po sobie Bronisław Komorowski. Przed prezydentem Andrzejem Dudą i jego ekipą wielkie wyzwanie – trzeba teraz wszystko przejrzeć i wyjaśnić, a wygląda na to, że jest co wyjaśniać - pisze dziś tygodnik "ABC".

Były prezydent Bronisław Komorowski / Marcin Obara /PAP

Jak bowiem uzasadnić zakup serii upominków prezydenckich z motywem wiewiórki za niemal 29 tysięcy złotych?

Jak wytłumaczyć zakup pojedynczych filiżanek i kompletów białej i różowej porcelany za kwotę 65 tys. zł?

W trakcie kontroli wydatków kancelarii ujawniono także wyjątkową i kosztowną sympatię odchodzącego prezydenta do muzyki. Znany ze swych łowczych zapędów, Komorowski, okazał się melomanem! Zapewne dlatego do jednego z prezydenckich ośrodków kupiono fortepian marki yamaha za kwotę ok. 150 tys. zł. Do tego doszedł prywatny koncert dla prezydenta, za którego zapłacono 10 tys. złotych. Bizancjum?

Z szokującego raportu "Rzeczpospolitej", na który powołuje się tygodnika "ABC", wynika, że urzędnicy Bronisława Komorowskiego wydali niemal 70 proc. tegorocznego budżetu kancelarii. Zdaniem dziennika może to odbić się na wielu ważnych sferach funkcjonowania biura prezydenta Andrzeja Dudy.

Co jeszcze kupowano w kancelarii Komorowskiego? Ile kosztowało podatników zamiłowanie ex-prezydenta do latania samolotem? Jak pracownicy kancelarii, współpracujący blisko z prezydentem Komorowskim, próbują znaleźć pracę - można przeczytać w najnowszym wydaniu tygodnika "ABC".

(j.)