Poniedziałkowa debata telewizyjna Szydło-Kopacz to ostatnia próba wyjścia z impasu, w jakim znalazła się tonąca Platforma Obywatelska. Od niej zależeć będzie też "być albo nie być" samej Ewy Kopacz. Na kampanijnej barykadzie pojawiła się córka pani premier Katarzyna Kopacz, która zadania mamie nie ułatwia. Tygodnik "ABC" ujawnia kulisy przygotowań do ostatniego tygodnia kampanii wyborczej. W nowym wydaniu także obszerna rozmowa z kandydatką PiS na premiera, wiceprezesem tej partii - Beatą Szydło.

Ewa Kopacz na trybunach piłkarskiego finału ogólnopolskiego Turnieju Orlika o Puchar Premiera /Bartłomiej Zborowski /PAP

Ostre wypowiedzi, czasem głupie i nieprzemyślane spoty wyborcze, gorączkowe przygotowania do debaty Szydło-Kopacz - tak najpewniej wygląda praca w sztabie PO. Nieoczekiwanie wysiłki sztabowców walczących o odwrócenie spadkowej tendencji w sondażach przykryła zaskakująca wypowiedź córki Premier Ewy Kopacz.

Boję się rządów Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Jeśli oni wygrają wybory, to wyjedziemy z Polski - oznajmia Katarzyna Kopacz, córka pani premier, w rozmowie z "Super Expressem". Latorośl szefowej rządu przekonywała, że obawia się tego, co może stać się po 25 października. Wyjedziemy do Kanady. Gdzieś po głowie chodzi nam taki pomysł. Mamy tam rodzinę - dodała córka obecnej premier Ewy Kopacz.

Pojawienie się w kampanijnej narracji córki Ewy Kopacz uznać można za przypadek, gdyż sztabowcy PO "występ" zaliczyć powinni do nieudanych - czytamy na łamach "ABC" - Dotychczasowe doświadczenia polityków pokazują jednak, że córki raczej pomagały, niż przeszkadzały wygrać wybory. Dowodem może być popularna jakiś czas temu Kasia Tusk, która ratowała tatę w internetowej przestrzeni przed kompletnym blamażem w sprawie podpisania przepisów ACTA. O reakcję na słowa córki Ewy Kopacz tygodnik poprosił też Beatę Szydło. Tak po ludzku zrobiło mi się przykro. Sądzę, że córka pani Kopacz została namówiona przez kogoś - i chyba wiemy przez kogo - by tak się wypowiedzieć. Na litość boską, żyjemy w XXI wieku, a zmiana władzy w demokracji jest czymś normalnym - powiedziała tygodnikowi kandydatka PiS na urząd premiera, Beata Szydło. To zresztą charakterystyczne dla kampanii PO, ta retoryka: że będzie kordon sanitarny, że jesteśmy trędowaci... To histeria. Niebywałe, jak można doprowadzić siebie samych do takich reakcji.

Tygodnik ABC