Trybunał Stanu dla prezydenta - taka groźba zawisła nad Lechem Kaczyński po weekendowym szczycie NATO. Politycy Platformy Obywatelskiej mówią, że prezydent złamał instrukcję rządu, która nakazywała mu odwlekanie decyzji o powołaniu nowego sekretarza generalnego Paktu. Lech Kaczyński ripostuje: żadnej instrukcji nie było.

Rząd oskarża prezydenta o zmarnowanie okazji do wynegocjowania na szczycie NATO w Strasburgu profitów dla Polski w zamian za zgodę na wybór Andersa Rasmussena na sekretarza generalnego Paktu. Prezydent z kolei twierdzi, że rząd chciał zastawić na niego pułapkę, bo gdyby nie zgodził się na... czytaj więcej

Trybunał Stanu dla prezydenta to projekt, który nie ma absolutnie żadnych szans na sejmową większość. Trudno sobie zresztą wyobrazić, by Platforma wykonała choć jeden krok w stronę jego realizacji, choćby dlatego, że miałaby potężny problem z udowodnieniem, że prezydent złamał podczas szczytu rządowe instrukcje.

To, co jako instrukcję przekazano Lechowi Kaczyńskiemu, a potem pokazano światu, to notatka, w której napisano jak odwlekać wybór Rasmussena, ale nie napisano, po co i jak długo to robić. Poza tym dokument napisany przez szeregowego urzędnika MSZ ciężko traktować jako oficjalną rządową instrukcję.