Mam nadzieję, że moje zeznania wystarczą, by osoby odpowiedzialne za mój areszt usiadły na ławie oskarżonych - mówił Tomasz Komenda przed swoim dzisiejszym przesłuchaniem. Bardzo chcę, żeby te osoby poczuły się przez chwileczkę tak, jak ja czułem się przez 18 lat - dodał.

Tomasz Komenda przed wejściem na przesłuchanie / Maciej Kulczyński /PAP

Łódzcy prokuratorzy, którzy prowadzą śledztwo ws. nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Tomaszowi Komendzie, przesłuchali dziś Tomasza Komendę. Odbyło się ono we Wrocławiu.

Będę opowiadał dzisiaj o wszystkim, co mnie spotkało przez ten czas. Mam nadzieję, że moje zeznania wystarczą, żeby osoby, które przyczyniły się do mojego aresztowania, odpowiedziały i usiadły na ławie oskarżonych - mówił Komenda przed przesłuchaniem.

Na pytanie, czy czuje się na siłach, by o tym opowiedzieć, Komenda potwierdził. Za osiem dni jestem osobą uniewinnioną, dlatego jestem w prokuraturze po raz trzeci, żeby dzisiaj złożyć obszerne wyjaśnienia, zeznania, żeby te osoby nie czuły się bezkarne po prostu - powiedział. Nikomu nie życzę tego, co ja przeszedłem i bardzo chcę, żeby te osoby poczuły się przez chwileczkę chociaż tak, jak ja czułem się przez 18 lat - podkreślił.

Złożyłem obszerne zeznania, ale najgorsze dopiero przede mną. Nie było jeszcze możliwości opowiedzieć, co się działo ze mną w zakładach karnych - podkreślił Komenda. Wyraził nadzieję, że dotychczas złożone przez niego wyjaśnienia wystarczą, by na ławie oskarżonych zasiadły osoby odpowiedzialne za jego niesłuszne oskarżenie i skazanie.

Nie spocznę dopóki tych osób nie zobaczę na ławie oskarżonych. Dzisiejsze zeznania dotyczyły przesłuchiwania i traktowania mnie na policji w trakcie dochodzenia - poinformował Komenda. Pytany, czy miał kontakt z osobami, które go przed laty przesłuchiwały, zaprzeczył. Jak dodał, unikałby takiego kontaktu "żeby nie wybuchnąć".

Dodał, że "był nie tylko bity, ale katowany" i wymuszano w ten sposób na nim zeznania. Takich rzeczy się nie zapomina, one tkwią w człowieku do końca życia. Dlatego chodzę teraz do psychologa i na terapię, bo jest to mi bardzo potrzebne - powiedział Komenda. Podkreślił, że "nie odpuści tej sprawy nawet gdyby się ciągnęła wiele lat, bo takich ludzi trzeba eliminować ze społeczeństwa, tak jak on był eliminowany przez kilkanaście lat".

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, przesłuchanie pokrzywdzonego będzie kontynuowane, ale nie wiadomo jeszcze, kiedy. Zaznaczył, że dla dobra postępowania nie ujawni szczegółów przesłuchania. Powiedział jedynie, że zakres śledztwa jest bardzo szeroki i nadal wiele wątków wymaga wyjaśnienia.

Podobnie jak poprzednie przesłuchanie Komendy prowadzone było w obecności psychologa.

Dziś łódzcy śledczy przesłuchają jeszcze jedną z funkcjonariuszek policji, z czasów, gdy ze sprawą zapoznał się prokurator Bartosz Biernat (to on w 2010 r. dopatrzył się nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Komendzie). Przesłuchana ma być też prokurator prowadzącą śledztwo w Prokuraturze Rejonowej w Oławie, bezpośrednio po zabójstwie i zgwałceniu 15-latki, osoba z kierownictwa prokuratury z czasów, gdy Komenda był podejrzanym oraz osoba, która w 2010 roku była naczelnikiem wydział wrocławskiej prokuratury.

Tomasz Komenda, który w 2004 r. został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki, odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W połowie marca został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach więzienia. Według prokuratury - która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie - mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. 16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.

(mpw)