W Sejmie gorący spór o finanse Ochotniczej Straży Pożarnej. PiS przeforsował zapisy, zgodnie z którymi pieniądze dla OSP będą teraz rozdzielane przez MSWiA i Państwową Straż Pożarną - a nie, jak do tej pory, przez zarząd główny OSP.

Jak zauważa dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski, zmiana wzbudziła tak wielkie emocje, bo chodzi o bardzo konkretne pieniądze, którymi można obłaskawiać poszczególne jednostki OSP. A to potężna siła: 16 tysięcy jednostek i blisko milion ludzi.

W Polsce powstanie nowe województwo? Deklaracja wiceszefa PiS

​Nie wycofujemy się z zamierzeń powołania województwa częstochowskiego, ale zrealizujemy te zamierzenia w dalszej perspektywie; w kolejnej kadencji; jeżeli naród tak zadecyduje, rząd PiS przystąpi do korekty podziału administracyjnego - zapowiedział w Sejmie szef MSWiA Mariusz Błaszczak. czytaj więcej

Chodzi o nawet 50 milionów złotych, które zarząd OSP dostaje wprost od firm ubezpieczeniowych.

Opozycja grzmiała, że PiS chce dobrać się do tych pieniędzy i przejąć kontrolę nad OSP.

Jedynym celem tej ustawy jest skok na kasę - na kasę społeczną ochotniczych straży pożarnych - przekonywał z sejmowej trybuny Mirosław Suchoń z Nowoczesnej, a Paweł Bejda z PSL dorzucał: To są emocje, dlatego że wy chcecie rozwalić ochotnicze straże pożarne. Tak nie może być.

Na zarzuty odpowiadał wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, który stwierdził, że opozycję "boli ta ustawa", bo teraz kto inny będzie dzielił te same pieniądze: Boli was ta ustawa. Boli. Boli utrata wpływów, boli utrata monopolu.

Zwracając się zaś głównie do posłów PSL, Zieliński stwierdził, że 700 tysięcy strażaków OSP to nie PSL, a zarząd główny Ochotniczych Straży to nie Waldemar Pawlak.

Ostatecznie ustawa została głosami PiS przyjęta.


(e)