Dokładnie rok temu weszła w życie ustawa antynikotynowa. Zakazała palenia między innymi w szkołach, na dworcach, publicznych obiektach kultury czy zakładach opieki zdrowotnej. Teoria z praktyką nie zawsze jednak idzie w parze - na przykład w szpitalach palący personel to temat tabu. A sznur pacjentów w piżamach palących przed wejściem to już obrazek zupełnie normalny.

Z pacjentami, pielęgniarką i pracownikiem szpitala na gdańskiej Zaspie rozmawiał Kuba Kaługa

Pacjenci palą nie tylko przed wejściem do szpitala, o czym świadczą leżące tam niedopałki. Ludzie palą po kryjomu, chowają się po klatkach, toaletach - mówi pacjent szpitala na Gdańskiej Zaspie. Szpital bez dymu papierosowego to fikcja - przyznaje także pracownik lecznicy.

Z pasażerami na dworcu w Lublinie rozmawiał Krzysztof Kot

Od roku nie wolno palić także w pociągach. O ile w ekspresach i Intercity przestrzega się zakazu rygorystycznie, to już na przykład w InterRegio palacze sobie folgują. Zdarza się w toaletach. Kto komu udowodni, że akurat ta osoba paliła? - mówią pasażerowie na dworcu w Lublinie. Zaznaczają, że często pasażerowie palą także na korytarzach, a konduktorzy nie zwracają na to uwagi.

Zakaz palenia na stadionach - rzeczywistość czy fikcja?

Warszawa - Stadion Narodowy ciągle w budowie więc, posłużmy się przykładem klubowego obiektem Legii, która wprowadziła zakaz palenia na stadionie. Jest on szczególnie mocno egzekwowany na sektorach rodzinnych. Nie wolno palić także na pozostałych trybunach, choć na nich można czasami dojrzeć kibica z papierosem. Jednak zdecydowana większość fanów na dymka udaje się do wyznaczonych stref na promenadzie stadionu.

We Wrocławiu - dymek stadionie surowo zabroniony - tak ma przynajmniej być od najbliższego meczu Śląska z Wisłą Kraków. Miarka się przebrała po tym jak na ligowym meczu Śląsk - Legia kibice palili na potęgę zarówno na trybunach jak wokół stadionu. Wtedy tłumaczono po dobroci, że nie wolno. Od następnego meczu mają być już kary pieniężne. Zakaz obejmuje cały stadion - nawet loże VIP-ów. Ale jak będzie z egzekwowaniem prawa w tych właśnie miejscach - to się dopiero okaże. Zarządca stadionu tłumaczy, że obiekt jest wciąż placem budowy , więc tym bardziej trzeba przestrzegać zakazu palenia.

W Gdańsku na PGE Arenie od ostatniego meczu ligowego Lechii z Widzewem Łódź kibice-palacze mają trochę łatwiej. Mogą bowiem korzystać ze specjalnie wydzielonych stref. To rozwiązanie wprowadzono na razie testowo, bo kibice palili po prostu w stadionowych toaletach. Miejsca dla palących znajdują się jeszcze przed tzw. kołowrotkami, a więc na zewnętrznej promenadzie obiektu. Wewnątrz stadionu o paleniu mowy nie ma i nie należy liczyć na jakiekolwiek zmiany w tej kwestii.

W Poznaniu bezkarnie mogą puszczać dymka podczas meczu kibice na otwartych trybunach. Sprawę głęboko przeanalizowali poznańscy prawnicy i uznali, że sektory są miejscem, gdzie ustawowy zakaz nie sięga. W przeciwieństwie do budynku, w którym urzędują poznańskie kluby i wielkopolski PZPN, gdzie wynajmowane są sale, także przestrzeń VIP-owska. Wszędzie tam zakaz obowiązuje, ale można wyjść przed budynek, gdzie stojąca popielniczka jest sprzymierzeńcem nałogowców.

Pamiętajcie, grzywna to nawet 500 zł

Nowela ustawy antynikotynowej sprzed roku wprowadziła także zakaz palenia w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do wypoczynku i zabawy dzieci, placówkach oświaty, wypoczynku i kultury oraz obiekty sportowe. W niektórych obiektach, np. w zakładach pracy, hotelach czy na uczelniach, można tworzyć palarnie.

Z barmanką z Olsztyna rozmawiał Andrzej Piedziewicz

Miłośnicy małych kawiarenek, którzy nie mogą rozstać się z papierosem, musieli zmienić swoje przyzwyczajenia - w jednoizbowych lokalach obowiązuje całkowity zakaz palenia. Właściciele restauracji z co najmniej dwiema salami konsumpcyjnymi mogą jedną z nich przeznaczyć dla osób palących. Wolno palić także w ogródkach piwnych. W Olsztynie większość lokali nie wydzieliła miejsc dla palaczy. Muszą wychodzić na zewnątrz. Ale są też bary, które zainwestowały kilkanaście tysięcy w kabinę dla palących. Tu istotnego spadku liczby klientów nie widać.

Za złamanie zakazu palenia grozi grzywna do 500 złotych. Warto pamiętać, że może nas nią ukarać także straż miejska.