Słynne „taśmy Leppera”, którymi lider Samoobrony straszył polityków PiS, nie istnieją – dowiedział się tygodnik „Newsweek”.

Lepper ma w sejfie kilkanaście taśm, kompromitujących premiera oraz Prawo i Sprawiedliwość - pisze dziś "Życie Warszawy". Politycy Samoobrony sugerują, że mają nagrane prywatne spotkania Leppera z Kaczyńskim. czytaj więcej

Kilka tygodni temu Andrzej Lepper oświadczył, że dysponuje „porażającymi materiałami” na temat Prawa i Sprawiedliwości i premiera. Spekulowano wtedy, że Samoobrona skompletowała dokumenty dotyczące interesów Porozumienia Centrum – dawnej partii Jarosława Kaczyńskiego.

Andrzej Lepper twierdził również, że ma nagrania kompromitujące Kaczyńskiego i jego partię. Mamy nagrania, choć nie są one tak dobitne jak taśmy Beger - przypomina słowa szefa Samoobrony „Newsweek”. Na taśmach miały się znajdować m.in. informacje o przygotowywanych przez służby specjalne prowokacjach przeciwko opozycji.

Dziś – jak pisze „Newsweek” – okazuje się, że „taśmy Leppera” nie istnieją. To zupełna bzdura. Lepper nie ma nic w szafie na wypadek kampanii - twierdzi jeden z najbliższych współpracowników lidera Samoobrony.

Eurodeputowany Ryszard Czarnecki, który niedawno został wyrzucony z Samoobrony powiedział tygodnikowi: Wiem, że to był blef wymyślony po to, żeby postraszyć Kaczyńskiego. Żadnych nagrań nie było i nie ma.