Michał L. znany jako kierowca z Monciaka może leczyć się poza zakładem psychiatrycznym. Sąd w Gdańsku odrzucił dziś zażalenie prokuratury na wcześniejszą decyzję o zwolnieniu mężczyzny. W lipcu 2014 roku Michał L. potrącił na sopockim Monciaku i molo 23 osoby. Biegli uznali, że był niepoczytalny i nie wiedział co robi.

W lipcu 2014 roku Michał L. potrącił na sopockim Monciaku i molo 23 osoby /Piotr Wittman /PAP

W kwietniu tego roku sąd zdecydował o wypuszczeniu mężczyzny z zakładu psychiatrycznego  Z dwóch różnych opinii biegłych wynikało, że stan zdrowia psychicznego mężczyzny poprawił się i że może on kontynuować leczenie poza szpitalem. Zażalenie w tej sprawie zostało wniesione na polecenie Prokuratury Krajowej. Z komunikatu opublikowanego w tej sprawie wynikało, że konieczne jest dalsza izolacja mężczyzny, decyzja sądu była nietrafna, bo źle oceniono dowody w tej sprawie.

Dziś sąd nie podzielił takiego podejścia i w całości odrzucił zażalenie. Obecny w sądzie prokurator nie chciał skomentować decyzji i nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy.

Zadowolony z rozstrzygnięcia był natomiast pełnomocnik Michała L. Klient dalej będzie się leczył, dalej będą stosowane środki, które są przewidziane przez sąd. Nadal będziemy mieli do czynienia z terapią, i to wielopłaszczyznową, z leczeniem psychiatrycznym i zakazem prowadzenia pojazdów. Wszystko to się odbywa w ramach dozoru elektronicznego. W przypadku, gdyby Michał L. uchylał by się od leczenia, od razu sąd byłby o tym informowany. W związku z tym naszym zdaniem zapewnia to bezpieczeństwo zarówno jemu jak i całemu społeczeństwu - mówił mecenas Jacek Potulski. Dodał, że prawo do wniesienia kasacji w sprawie ma jeszcze Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Prokurator Generalny.

Kolejny raz o zaostrzeniu lub złagodzeniu środków zapobiegawczych wobec Michała L. sąd będzie decydował za rok.

Aktualnie - jak mówił Jacek Potulski - Michał L. szuka pracy i próbuje wrócić do normalnego życia.

 (mpw)