Ani w Berlinie, ani w żadnym innym niemieckim mieście nie powinno powstać Centrum przeciw Wypędzeniom – uważa gość Faktów RMF, Dariusz Szymczycha. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta dodaje, że dobrą lokalizacją dla takiej instytucji byłoby Sarajewo.

Tomasz Skory: Od paru tygodni jest obserwowana bardzo nasilona dyskusja na temat budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom. 1 września to doskonały moment, żeby na ten temat porozmawiać. Pan wietrzy podstep w niemieckiej inicjatywie powołania tego centrum?

Dariusz Szymczycha: Nie ma żadnego podstępu. Jeśli o sprawie mówi się publicznie, to trudno podejrzewać jakiś podstęp.

Tomasz Skory: W Berlinie jest korespondent RMF Tomasz Lejman. Tomku, pytałeś kanclerza Schrödera o Centrum przeciwko Wypędzeniom. Co na ten temat myśli kanclerz Niemiec? (WIĘCEJ)

Tomasz Skory: Panie ministrze, czy niemiecka administracja radzi sobie z tym kłopotliwym problemem wypędzonych?

Dariusz Szymczycha: W Niemczech mają wolność słowa, wolność stowarzyszania się, są różne organizacje wypędzonych i nikt im głosu odebrać nie może. Lepiej, że jest dyskusja i że nie podejmuje się działań administracyjnych, bo przecież historii, uczuć, wspomnień, wrażeń nie sposób zagłuszyć decyzją administracyjną. Ta dyskusja w Niemczech z 

Niemieckie Centrum Przeciw Wypędzeniom to dowód, że o historii nie da się zapomnieć. Ci wszyscy, którzy każą patrzeć wyłącznie w przyszłość, popełniają błąd. Pogmatwana historia stosunków polsko-niemieckich znów jest gorącym tematem. czytaj więcej

pewnością ma trochę polityczny charakter, wewnątrzpolityczny, bo rządzi rząd socjaldemokratyczny. Tak się złożyło, że ziomkostwa, czy stowarzyszenia wypędzonych są związane z CDU i CSU, a więc z ugrupowaniami chrześcijańsko-prawicowymi, więc wchodzi to w kontekst polityczny, ale lepiej, że to się dzieje w ten sposób, publicznie, niż mielibyśmy być zaskakiwani jakimiś decyzjami, czy działaniami administracyjnymi.

Tomasz Skory: Czy my, Polacy, mamy jakieś jednolite stanowisko w tej sprawie, bo ja doliczyłem się przynajmniej kilku: mówi się o patronacie Rady Europy, patronacie ONZ, o centrum we Wrocławiu...

Dariusz Szymczycha: Mamy jednolite stanowisko w tym sensie, że wszyscy polscy, znaczący politycy, autorytety życia publicznego mówią, że takie centrum nie powinno powstać w Berlinie i właściwie nie powinno powstać w Niemczech, że problem wypędzeń nie obejmuje tylko Niemców, problem wypędzeń w czasie II wojny światowej nie obejmuje tylko Polaków, jest problemem europejskim. Wypędzenia są całkiem świeżym doświadczeniem, bo jeszcze w latach 90. obserwowaliśmy bardzo gorącą, nieprzyjemną sytuację na Bałkanach.

Tomasz Skory: Stąd pomysł na centrum w Sarajewie?

Dariusz Szymczycha: To jest najbliższe naszym doświadczeniom. Być może takie centrum zlokalizowane w Sarajewie, wśród tych ludzi, którzy są poróżnieni, którzy przeżywają tę tragedię, pomogłoby im w przeżyciu tej traumy, pomogłoby im w zrozumieniu sąsiadów, pomogłoby im w pojednaniu, bo jednak spójrzmy: ci, którzy byli wypędzeni z Polski na tereny niemieckie, ze Związku Radzieckiego - na tereny polskie, oni już dożywają swojego wieku.

Foto: Marcin Wójcicki RMF Warszawa