"Po referendum, w którym większość Brytyjczyków opowiedziała się za opuszczeniem Unii Europejskiej, w Brukseli jest próba dostrzegania, że Polska jest ważnym graczem we wspólnocie i powoli stosunek do nas się zmienia" – oceniła premier Beata Szydło.

Beata Szydło / Radek Pietruszka (PAP) /PAP

Szefowa rządu, która uczestniczyła w zorganizowanym przez MON Tweet up-ie przed szczytem NATO, była pytana, czy Brexit i inne kłopoty Europy, jak np. napływ imigrantów, kończą temat ingerencji Brukseli w wewnętrzne sprawy Polski.

Na pewno już w tej chwili jest inne podejście do Polski. Jest zniechęcenie również elit brukselskich do opozycji naszej polskiej, która tam aktywnie działała. I w tej chwili już też słychać na korytarzach w Brukseli, że mają dosyć tych wycieczek do Brukseli i ciągle namawiania, żeby uderzać w polski rząd
- powiedziała Szydło.

Jak podkreśliła, w Sejmie kończą się prace nad projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, "która rozwiązuje problem" wokół TK. Byłoby dobrze, gdyby politycy brukselscy po prostu to przyjęli do wiadomości. (...) Myślę, że jest duża potrzeba, i słychać też ze strony polityków brukselskich, że chcieliby zakończyć już też te postępowanie. Chyba niektórzy zaczynają mieć takie przeświadczenie, że poszli za daleko, że się trochę dali wykorzystać.

Myślę, że po tym, co się wydarzyło w Wielkiej Brytanii i tych różnych rozlicznych innych kłopotach i kryzysach w Unii Europejskiej i też naszej postawie - bo to sądzę, że też w dużej mierze i stopniu znaczenie ma nasza postawa - jest w tej chwili taka próba dostrzegania, że Polska jest potrzebnym, ważnym graczem w UE. I powoli ten stosunek do nas się zmienia - podkreśliła premier.

W poniedziałek Parlament Europejski nie zgodził się na wniosek grup Socjalistów oraz Zjednoczonej Lewicy Europejskiej, by jeszcze w tym tygodniu przeprowadzić debatę i przyjąć rezolucję o sytuacji w Polsce. Większość europosłów zdecydowała, że PE powinien zająć się naszym krajem we wrześniu. Tak zagłosowała m.in. Europejska Partia Ludowa, do której należy PO, oraz Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, w skład których wychodzi PiS, byli w ogóle przeciwko zajmowaniu się Polską przez europarlament.

Planowana na lipiec rezolucja miała dotyczyć sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i wszczętej wobec Polski procedury ochrony praworządności, ale także innych spraw budzących zaniepokojenie części eurodeputowanych takich, jak ustawa o policji, regulująca zasady prowadzenia inwigilacji, oraz sytuacja mediów publicznych. Jeśli debata odbędzie się we wrześniu, będzie już drugą jaką PE przeprowadził o Polsce. Pierwszą debatę i rezolucję, dotyczącą wyłącznie sytuacji wokół TK, europarlament przyjął 13 kwietnia.

Komisja Europejska przyjęła 1 czerwca opinię w sprawie praworządności w Polsce. To pierwszy etap prowadzonej od stycznia wobec Polski procedury ochrony praworządności w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Problemy wymagające rozwiązania, na jakie wskazała Komisja, dotyczą sporu o skład TK, publikacji jego wyroków i ich poszanowania oraz treści nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia 2015 roku.

Jeśli KE uzna, że odpowiedź polskiego rządu na opinię nie jest satysfakcjonująca, to może wydać zalecenia w sprawie praworządności, z terminem ich wdrożenia.

Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z art. 7 unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności, jednak aby stwierdzić poważne naruszenie zasad rządów prawa, konieczna jest jednomyślność państw członkowskich.

APA