Sejm odrzucił wniosek opozycji o wotum nieufności dla Mariusza Błaszczaka. Platforma Obywatelska i PSL chciały jego odwołania za sprawę śmierci Igora Stachowiaka na komendzie policji we Wrocławiu. Przed głosowaniem w Sejmie doszło do ostrej debaty. "Pan ma krew na rękach" - mówił lider PO Grzegorz Schetyna. "To jeden z najlepszych ministrów tego rządu, to człowiek, który rzeczywiście pracuje dla Polski" - bronił Błaszczaka prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak /Paweł Supernak /PAP

Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka. Wniosek złożyła Platforma Obywatelska.

Głosowało 435 posłów. Za poparciem wniosku o wotum nieufności wobec szefa MSWiA opowiedziało się 194 posłów, przeciwko było 236, a 5 wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że wniosek PO nie uzyskał wymaganej większości 231 głosów. 

Politycy PO i PSL chcieli odłożenia debaty ze względów bezpieczeństwa. Zdaniem szefa PSL, minister Błaszczak powinien teraz nadzorować działania policji i innych podległych mu służb. Dziś w Warszawie pojawi się przecież kilkunastu prezydentów, z amerykańskim - Donaldem Trumpem na czele. Trzeba się zająć tym, a nie cyrkiem - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Za 12 godzin przybywa do Polski prezydent Stanów Zjednoczonych. W tym momencie przybywają już prezydenci, premierzy innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. To jest bardzo ważne wydarzenia dla Polski, dla Europy, dla wszystkich naszych rodaków, ale ono musi być dobrze przygotowane - mówił w Sejmie.

Pan marszałek zaproponował rozpatrzenie tego punktu dzisiaj. To jest propozycja perfidna. My nie będziemy brali udziału w dzisiejszej debacie - dodawał prezes Ludowców.

Marszałek Marek Kuchciński ostatecznie nie zgodził się na odłożenie debaty.

Nikt nie chce podjąć się obrony Mariusza Błaszczaka z prostej przyczyny: pan minister jest nie do obrony - mówił w Sejmie Borys Budka (PO) uzasadniając wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA. Wstydzicie się swojego ministra - mówił Budka do polityków PiS.

Poseł PO zarzucił szefowi MSWiA "łgarstwo i kłamstwo". Okłamał pan ojca Igora Stachowiaka, zarzekał się pan, że osobiście wyjaśni pan tę bulwersującą sprawę - powiedział Budka zwracając się do Błaszczaka.

Nawiązując do obchodów miesięcznic smoleńskich na Krakowskim Przedmieściu Budka powiedział, że "policja chroni partyjne interesy". Zrobiliście z polskich policjantów marionetki żeby komuś się przypodobać (...) Pan jak również pana partyjni koledzy wykorzystujecie śmierć 96 osób do tego, by budować wśród Polaków podziały i agresję oraz by bazować na skrajnych emocjach - powiedział Budka.

Szefa MSWiA bronił prezes PiS Jarosław Kaczyński. To jeden z najlepszych ministrów tego rządu, to człowiek, który rzeczywiście pracuje dla Polski - powiedział. Jak dodał, minister ma oczywiście swoje poglądy, a te poglądy są - według Platformy - "nielegalne" i są "mową nienawiści".

Jak mówił, PiS nie ma zamiaru niszczyć bezpieczeństwa Polaków. Wiem, że was to boli, wiem, że chcecie polskie społeczeństwo przekształcić tak, żeby można było nim manipulować, jak się chce, żeby grupki mniejszościowe mogły nim rządzić. To się wam nie uda - oświadczył Kaczyński zwracając się do posłów Platformy.        

Po prezesie Kaczyńskim na mównicę wszedł lider PO Grzegorz Schetyna, który zwrócił się bezpośrednio do ministra spraw wewnętrznych: Pan ma krew na rękach, to jest pana odpowiedzialność.

Kolejne słowa Schetyna skierował do prezesa Prawa i Sprawiedliwości. A pan (...) panie prezesie Kaczyński, toleruje tych ludzi, którzy łamią prawo, tak jak Błaszczak. Zapłacisz za to - powiedział.

Panie pośle, kiedy były te filmy, które pokazano za naszych czasów z tych waszych zbrodni; to pan ma krew na rękach - odpowiedział mu Kaczyński w trybie sprostowania.

Ministra swojego rządu gorąco broniła premier Beata Szydło. Wniosek opozycji  - jak powiedziała - traktuje jako "efekt pogłębiającej się ostatnio frustracji wynikłej z odsunięcia przez Polaków PO i PSL od władzy". Twierdziła, że opozycja instrumentalnie wykorzystuje śmierć Igora Stachowiaka, żeby pozbyć się najlepszego szefa MSWiA od lat.

Zarzucacie ministrowi Błaszczakowi, że nie odwołał wiceministra Zielińskiego. Jakie prawo ma Platforma do oceniania i dobierania pracowników ministrowi Błaszczakowi? Może chcielibyście państwo polecić zastępcę pana ministra Schetyny pana Witolda D. tego, który stracił resztę nazwiska zyskując zarzuty karne. A może pana Andrzeja M., byłego szefa Centrum Projektów Informatycznych w pana resorcie, panie Grzegorzu, w czasie tzw. infoafery, która kwitła w czasach kiedy rządził pan tym resortem - mówiła Szydło, zwracając się do szefa PO. 

PO złożyła wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA na początku czerwca. Według szefa Platformy Grzegorza Schetyny, Błaszczak ponosi odpowiedzialność "za karygodne rzeczy, jakie dzieją się w polskiej policji". Chodzi o sprawę śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu w maju 2016 r.

Igor Stachowiak w połowie maja ubiegłego roku został zatrzymany na wrocławskim rynku. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. 

(j.)