Współpraca między BBN i MON była dziś znakomita, wspaniała - powiedział szef MON Antoni Macierewicz pytany o relacje między Biurem Bezpieczeństwa Narodowego a resortem obrony. "BBN przedstawił prezydentowi do podpisu ustawę, która przyjął miesiąc temu Sejm, i prezydent ją podpisał" - powiedział Macierewicz nawiązując do poniedziałkowej uroczystości, podczas której prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę zwiększającej wydatki obronne.

Antoni Macierewicz /Jakub Kamiński /PAP

Bardzo jesteśmy wdzięczni, nie wyobrażałem sobie innej możliwości - powiedział minister, dodając zarazem, że "były momenty różnych zawahań". To jest ustawa, która (...) została podpisana, bo sytuacja, w jakiej jest Polska, wymaga tego, byśmy mieli silną armię, by przynajmniej 200-tysięczna armia strzegła bezpieczeństwa, niepodległości Rzeczypospolitej, naszych rodzin; wymaga modernizacji tej armii, rozwoju przemysłu obronnego - mówił.

Prezydent podpisał ustawę podnoszącą wydatki obronne. "To przełom"

​Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych, która stopniowo zwiększa wydatki obronne do co najmniej 2,5 proc. PKB i ustala liczebność sił zbrojnych na 200 tys., wliczając w to Wojska Obrony Terytorialnej. "To dla mnie, jako prezydenta RP,... czytaj więcej

W kontekście modernizacji technicznej Macierewicz wskazał na programy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Wisła, wyrzutnie rakietowe Homar oraz okręty podwodne uzbrojone w pociski manewrujące. Powiedział, że kończą się rozmowy z firmą Raytheon, ponownie wyraził nadzieję, że umowa na dostawę zestawów Patriot zostanie podpisana w tym roku i "w końcu 2019 roku pierwsze baterie będą mogły trafić do Polski". Dostawy pierwszych zestawów artyleryjskich w ramach programu Homar szef MON spodziewa się na przełomie lat 2019/20.

Trzeci wielki wysiłek związany jest z modernizacją naszych sił morskich, przede wszystkim poprzez zakup okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi - powiedział. Według Macierewicza "bardzo długo trwało, zanim stało się jasne dla wszystkich, że okręty podwodne, które mają stanowić istotną siłę polskiej Marynarki Wojennej, są rzeczywistym potencjałem wtedy, gdy dysponują rakietami manewrującymi". Chodzi nie tylko o obronę Bałtyku, ale także o posiadanie zdolności odstraszających - dodał. Według zapowiedzi szefa MON wojsko ma zamówić cztery takie jednostki.

Wszystko to razem składać się ma na taką siłę zbrojną, która będzie zdolna powstrzymać każdego przeciwnika, czyli że spełnimy konstytucyjny obowiązek jaki na armii ciąży - mówił. Powtórzył, że dotychczas armii nie budowano tak, by mogła wypełnić to zadanie. Dodał, że Strategiczny Przegląd Obronny "przeformułował kształt armii i jej modernizacji", tak by w ciągu 10-12 lat była do tego zdolna.

Między BBN a MON są różnice poglądów dotyczące przyszłego systemu kierowania i dowodzenia wojskiem. Dotyczą one m.in. prerogatyw prezydenta i samych struktur. Nowy system ma przywrócić odrębne dowództwa rodzajów sił zbrojnych. Zarówno ośrodek prezydencki jak i MON uważają, że obowiązujący od 2014 r. system, który wprowadził dwa główne dowództwa, a Sztab Generalny uczynił głównym ośrodkiem planowani, a nie dowodzenia, należy zmienić.

Koncepcja MON nie przewiduje jednak postulowanego przez BBN połączonego dowództwa mającego koordynować współdziałanie sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych oraz obrony terytorialnej. Resort obrony proponuje zarazem powołanie Inspektoratu Szkolenia i Dowodzenia, którego szef byłby mianowany przez ministra obrony, podczas gdy dowódców RSZ mianowałby prezydent.

Brak uzgodnień dotyczących nowego system kierowania i dowodzenia i trwające prace nad nim były powodem - jak podawało BBN - odłożenia przez prezydenta nominacji generalskich planowanych na 15 sierpnia.

W czerwcu Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła postępowanie sprawdzające wobec dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego. Wszczęcie postępowania - które zgodnie z przepisami ustawy o ochronie informacji niejawnych może trwać do 12 miesięcy - oznacza czasowe odebranie dostępu do informacji niejawnych, a tym samym - jak stwierdziło Biuro - uniemożliwienie generałowi wykonywania w pełnym zakresie obowiązków służbowych w BBN.

W poniedziałek Macierewicz potwierdził też, że działająca przy MON podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej zidentyfikowała "zapis, który z bardzo wielkim prawdopodobieństwem świadczy o eksplozji". Szef MON zaznaczył, że nie jest to zapis dźwiękowy.

(mpw)