Nie powtórzymy wariantu hiszpańskiego i nie wycofamy się pod wpływem żądań terrorystów - to odpowiedź ministra obrony na żądania szyickich organizacji, które przyznały się do ostatnich ataków na Polaków i domagają się wycofania naszych wojsk z Iraku.

Bez wątpienia w ostatnim czasie Polacy – m.in. ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne – znaleźli się na celowniku terrorystów. Minister Aleksander Szczygło zapewnia jednak, że służby kontrwywiadu i wojska współpracują ze sobą wzorowo.

Minister obrony oskarżył polityków opozycji o narażanie życia naszych żołnierzy. Jak stwierdził Aleksander Szczygło, przedwyborcza dyskusja o wycofaniu polskich kontyngentów z Iraku i Afganistanu może tylko zachęcać terrorystów do ataków. czytaj więcej

Jak podaje szef MON, od sierpnia polscy żołnierze złapali w Iraku blisko 90 terrorystów. To jest ogromny postęp w działaniach polskiego kontyngentu wojskowego. Ci terroryści po ujęciu są przekazywani władzom amerykańskim - zaznacza.

W zapewnienia polityków nie wierzy były szef Wojskowych Służb Informacyjnych generał Marek Dukaczewski. Przekonuje, że obecne służby wojskowe są głuche i ślepe, ponieważ wcześniej potrafiły wyprzedzać ataki. Służby nie do końca potrafiły dokładnie zidentyfikować celu, miejsca i godziny ataku, ale wiedziały, że atak jest szykowany - podkreśla.

Rządzący zapewniają, że nie ma żadnych sygnałów, że Polsce grozi zamach terrorystyczny.

Polacy znaleźli się na celowniku terrorystów na początku października. W Bagdadzie zaatakowany został konwój polskiego ambasadora. Zginął funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu, a sam ambasador w stanie ciężkim trafił do szpitala. Kilka dni później samochód-pułapka eksplodował obok polskiej ambasady. Z kolei dziś rano strzelano polskich żołnierzy i śmigłowiec w Diwaniji. Dwaj wojskowi zostali lekko ranni.