Policjant, który półtora roku temu zastrzelił w Szczecinie kierowcę stanie przed sądem. Odpowie za nieuzasadnione użycie broni i nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny, który nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zakończyła śledztwo w tej sprawie.

Na zdjęciu z 31 sierpnia 2016 roku drugi eksperyment procesowy w sprawie postrzelenia przez policjanta uciekającego młodego mężczyzny. W wyniku strzału 22-latek zmarł / Marcin Bielecki /PAP

Z ustaleń prokuratorów wynika, że funkcjonariusz zamiast patrolować przydzielony mu wtedy rejon, na własną rękę postanowił poszukać kierowcy, który dwa dni wcześniej nie zatrzymał się mu do kontroli drogowej. Gdy dostrzegł podejrzane auto, nie informując dyżurnego, próbował je zatrzymać. Ponieważ kierowca znów uciekał, pieszo ruszył w pościg. Według prokuratury, sięgając po broń, policjant złamał obowiązujące go przepisy i procedury, bo strzelał mimo braku należytej widoczności. Grozi mu 5 lat więzienia.

W sprawie drugiego funkcjonariusza, który pełnił wtedy służbę w patrolu, ale nie brał bezpośredniego udziału w akcji, prokurator wnioskuje o warunkowe umorzenie postępowania.

Do zdarzenia doszło w sierpniu 2016 roku. Policjanci chcieli zatrzymać do kontroli seata, bo rozpoznali mężczyznę, który prowadził auto. 22-latek miał odebrane prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków. Powinien był być w więzieniu, ale nie wrócił do zakładu karnego z przepustki.

(j.)