​Dwóch chłopców, pod którymi załamał się lód na Regaliczce w Szczecinie, nie żyje - poinformowała rzeczniczka prasowa Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w tym mieście. Rodzina została objęta opieką szpitalnego psychologa.

Pod dwoma chłopcami w wieku 7 i 11 lat załamał się lód na Regaliczce, zbiorniku koło Wyspy Puckiej w Szczecinie. /Marcin Bielecki /PAP

Mimo starań i wysiłków lekarzy chłopców nie udało się uratować, ich serca nie podjęły pracy - poinformowała we wtorek późnym wieczorem rzeczniczka szczecińskiego szpitala Bogna Bartkiewicz.

Pod dwoma chłopcami w wieku 7 i 11 lat załamał się lód na Regaliczce, zbiorniku koło Wyspy Puckiej w Szczecinie. Jak powiedział rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie Tomasz Kubiak, dzieci pod lodem zauważył przechodzień, który sam próbował im pomóc. Mężczyzna powiadomił służby ratownicze.

W poszukiwaniu chłopców brali udział strażacy oraz płetwonurkowie ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Medycznego. Akcja reanimacyjna na miejscu zdarzenia prowadzona była przez około godzinę. Jak informowała rzeczniczka zachodniopomorskiego pogotowia ratunkowego Elżbieta Sochanowska, dzieci zostały przewiezione do szczecińskiego szpitala w stanie bardzo ciężkim.

Szczecińska policja jest w trakcie ustalania, jak doszło do tragedii na Regaliczce i czy dzieci były pod opieką dorosłego opiekuna.

(łł)