Nawet pół miliarda złotych mogą wynieść spowodowane suszą straty rolników na Mazowszu. Jak poinformował wojewoda, kataklizm dotknął na razie 45 tysięcy gospodarstw, ale może ich być prawie dwa razy tyle.

Kataklizm suszy dotknął na razie 45 tysięcy gospodarstw /Marcin Bielecki /PAP

Według wojewody powierzchnia upraw, na których są znaczne straty, obejmie pół miliona hektarów. Te gigantyczne liczby pokazują, że zapowiadana rządowa pomoc będzie tylko ułamkiem poniesionych strat. Jacek Kozłowski zastrzega jednak, że mowa jest tylko o pomocy dla rolników, a ona nie jest odszkodowaniem:To trzeba jasno podkreślić: nie jest odszkodowaniem, bo państwo nie jest też ubezpieczycielem.

Wojewoda nie ma też dobrych informacji dla rolników, jeśli chodzi o prognozy pogody. Susza trwa i będzie trwać - mówi. Żeby suszę wyhamować, żeby rośliny mogły dalej wegetować, potrzeba byłoby kilkudniowych, ciągłych opadów deszczu. 

Rząd nie ogłosił stanu klęski żywiołowej, bo - jak tłumaczył we wtorek minister rolnictwa Marek Sawicki, taka decyzja nie spowoduje, że "spadnie deszcz pieniędzy i zacznie padać". Nie zmienia nic w zakresie pomocy rolnikom, ba - może na rolników i na innych obywateli nakładać dodatkowe obowiązki - wskazał. Nie mamy problemu zaopatrzenia w żywność ani sklepów, ani osób fizycznych, więc tego typu utrudnienia nie występują. Nie ma podstaw ku temu, by ogłaszać stan klęski żywiołowej - podkreślił.

(mal)