Tydzień przed zawaleniem się wiaduktu na Zakopiance w Stróży pracujący na budowie robotnicy dostrzegli błędy konstrukcyjne. Próbowali o tym fakcie powiadomić nadzór, ale nikt nie zareagował. To nowe sensacyjne ustalenia w sprawie katastrofy.

Kilka dni przed tragedią doszło do podobnego zdarzenia – mówi szef małopolskiej Inspekcji Pracy Tadeusz Fic. Brygadzista, ten, który zginął, próbował ustabilizować konstrukcję przy pomocy podciągów. Zapis o tych nieprawidłowościach znalazł się w dokumentach – dodaje. Problem w tym, że nikt na to nie zareagował.

Zarzut katastrofy i przyczynienia się do śmierci postawiła krakowska prokuratura pięciu osobom. To szefowie i projektanci firmy, która prowadzi remont części Zakopianki na wysokości Stróży. W lipcu zeszłego roku runął tam wiadukt. Zginęła jedna osoba. czytaj więcej

W tych dniach na budowie nie było ani kierownika budowy, ani projektanta, ani generalnego wykonawcy, ani podwykonawców - wylicza Tadeusz Fic. Według niego wszystkie te osoby powinny odpowiadać przed sądem.

Przypomnijmy. Prokuratura o spowodowanie katastrofy oskarżyła już 5 osób. Grozi im kara do 10 lat więzienia.