​Strażacy w całym kraju cały czas usuwają skutki burz i intensywnych opadów deszczu. Prąd nie dociera do ponad 93 tysięcy osób w całym kraju. Największe problemy pod tym względem są w województwie mazowieckim.

Skutki nawałnicy, która przeszła przez Warszawę /Jakub Kamiński /PAP

Strażacy do godz. 19 w piątek interweniowali 2450 razy - poinformował rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak.

Najwięcej interwencji związanych z usuwaniem skutków intensywnych opadów deszczu, wiatru i burz było w woj. mazowieckiem - 903, woj. lubelskim - 234 i woj. kujawsko-pomorskim - 227.

Frątczak podał, że bez prądu w całym kraju pozostaje 93 tys. 200 osób, w tym 48 tys. 700 w woj. mazowieckim, w woj. łódzkim 15 tys. 660, a w woj. podlaskim 22 tys. 166 osób. Od czwartku w wyniku nawałnic rannych zostało dziewięć osób, w tym czterech strażaków.

Na stronie internetowej Łazienek Królewskich w Warszawie zamieszczono komunikat o zamknięci ogrodu do odwołania. "Z powodu silnego wiatru i deszczu łazienkowskie ogrody zostały zamknięte do odwołania. W czasie niesprzyjającej pogody spacer po zalesionych alejkach może być niebezpieczny" - wskazano w komunikacie.

Wczoraj w całej Polsce w akcjach brało udział prawie 7 tys. pojazdów strażackich i prawie 29 tys. strażaków Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej.

(ph)