Udawane samooczyszczanie się SLD. Udawane, bo szumne zapowiedzi po serii afer pozostały tylko zapowiedziami, a w szeregach lewicy nadal są ludzie, którzy - delikatnie mówiąc - nie mają czystego sumienia. Oto przykłady z Zachodniego Pomorza i z Opolszczyzny.

Dwóch członków SLD - członek zarządu powiatu i skarbnik w starostwie w Stargardzie Szczecińskim – oszukali na blisko 100 tys. bydgoską firmę. Chodzi o wymianę krzesełek na stadionie w Stargardzie. Skazano ich za to na 2 lata więzienia w zawieszeniu.

Ale mimo to Krzysztof Ż. – były wicestarosta powiatu Stargard Szczeciński - nadal jest członkiem SLD; został jedynie zawieszony. Dlaczego? Bo jak wyjaśnia sekretarz zachodniopomorskiego SLD: Jego sprawa dalej jest przedmiotem postępowania sądowego, ostateczny wyrok jeszcze nie zapadł.

Zarzut wyłudzenia ponad 90 tysięcy złotych postawiła prokuratura członkowi zarządu powiatu i powiatowemu skarbnikowi w starostwie w Stargardzie Szczecińskim. czytaj więcej

Czyli jak zawsze ostrożne podejście do partyjnego kolegi. Wszak jest z SLD, więc nie można go ot tak przekreślać; dajmy mu szansę.

Partyjni, wyrozumiali koledzy postarali się więc o nową posadę dla Krzysztofa Ż. Został specjalistą od spraw wdrażania jakości w przedsiębiorstwie energetycznym ENEA, oddział w Szczecinie. Dyrektor firmy Dariusz Wieczorek - członek SLD i radny sejmiku wojewódzkiego – zapewnia, że żadnych koleżeńskich układów tu nie było. Zdecydowało „kryterium fachowości”.

A że fachowcem Krzysztof Ż. jest, wiedzą doskonale mieszkańcy Stargardu Szczecińskiego. Wszak mogą na tamtejszym stadionie zasiadać teraz na prawdziwie królewskich, choć „podejrzanych” krzesełkach.

Warto dodać, że z tymczasowego aresztu, gdzie Ż. trafił w związku z oszukańczymi praktykami przy przetargu na stadionowe krzesełka, wyciągnął go ówczesny eseldowski prezydent Stargardu Kazimierz Nowicki.

Problemy z prawem mają także opolscy członkowie SLD. W ubiegłym miesiącu do aresztu trafił były wojewoda opolski, wcześniej prezydent miasta - Leszek P. Za kratki posłano również byłego przewodniczącego rady miasta, profesora Uniwersytetu Opolskiego Stanisława D.

I choć Leszek P. wpłacił kaucję 150 tys. złotych i wyszedł na wolność, wczoraj sąd uchylił postanowienie o poręczeni majątkowym i były prezydent miasta znów wrócił za kratki.

Opolska prokuratura zarzuca obu politykom m.in. przyjmowanie łapówek i nadużycie władzy. Ponadto wiele wątpliwości prokuratora budzi zarządzanie mieniem komunalnym należącymi do gminy. Nadzorował je Leszek P.

Opolska prokuratura nie wyklucza, że wkrótce zainteresuje się także innymi opolskimi politykami z kręgu SLD.

07:00