Byli ministrowie sprawiedliwości oraz urzędnicy państwowi będą przesłuchani w związku ze śmiercią Krzysztofa Olewnika - dowiedział się reporter RMF FM. To część śledztwa mającego sprawdzić, jak w tej sprawie pracował wymiar sprawiedliwości. Z kolei specjalna grupa policji zbada, czy błędy funkcjonariuszy popełnione na wczesnym etapie dochodzenia mogły wynikać z celowego działania czy też było to zaniedbanie.

Szef Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Cezary Kamiński nie chce ujawniać nazwisk, ale wezwania na przesłuchanie mogą się spodziewać ci urzędnicy państwowi, którzy zdaniem rodziny Olewników nie dołożyli starań, by sprawa została do końca wyjaśniona. Będą przesłuchane wszystkie osoby, które zetknęły się ze sprawą i te, do których rodzina zwracał się z prośbą o interwencję czy podjęcie działań - wyjaśnił Kamiński.

Olewnikowie szukali pomocy u szefa i wiceszefa MSWiA Ryszarda Kalisza i Andrzeja Brachmańskiego, a także u ministra sprawiedliwości Marka Sadowskiego i wiceszefa resortu - Andrzeja Kalwasa - Zbigniewa Wassermana, który był wtedy posłem PiS.

Nie było żadnego "kreta"?

Kamiński zaprzecza jednak, jakoby prokuratura badała wątek „kreta” w Centralnym Biurze Śledczym. O informatorze w szeregach policji, który miał być w kontakcie z przestępcami, odpowiedzialnymi za porwanie i śmierć Krzysztofa Olewnika, mówił były szef MSWiA Ryszard Kalisz.

Badamy wszystkie wątki. Również wątek czy ktoś z zespołu, który prowadził postępowanie, bądź inna osoba posiadająca wiedzę współpracowała z przestępcami. Ale nie mogę potwierdzić informacji o „krecie”. Jeśli nie potwierdzam to znaczy, że zaprzeczam - mówi reporterowi RMF FM Tomaszowi Sosnowskiemu prokurator Cezary Kamiński.

Prywatne śledztwo wiele wyjaśni

Stworzenie specjalnego zespołu prokuratorów, którzy zajmą się ewentualnymi zaniedbaniami w czasie śledztwa, Zbigniew Ćwiąkalski obiecał rodzinie Olewników podczas dzisiejszego spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Rodzina zamordowanego Krzysztofa Olewnika chce w najbliższym czasie oficjalnie przekazać ministrowi raport z własnego prywatnego śledztwa. Jest to obszerny materiał, który rodzina sporządzała przez lata mało efektywnego dochodzenia prowadzonego przez prokuraturę.

Danuta Olewnik zapewnia, że niebawem teczka z raportem trafi na biuro ministra. Ta analiza jest bardzo rozszerzona. Pan minister już o niej wie i wie co w niej jest - mówi pani Olewnik reporterowi RMF FM. O wadze tego materiału może świadczyć fakt, że Zbigniew Ćwiąkalski poprosił rodzinę, by ta nie upubliczniała szczegółów ustaleń.

Ryszard Kalisz jako szef MSWiA cztery lata temu podpisał wniosek o odznaczenie Srebrnym Krzyżem Zasługi byłego naczelnika wydziału kryminalnego radomskiej policji – dowiedział się reporter RMF FM. Oficer ten współprowadził śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika. czytaj więcej

Wiadomo jednak, że mogą być tam fakty świadczące przeciwko funkcjonariuszom, którzy nie ponieśli odpowiedzialności za błędy śledztwa. Czekam na to, że w końcu poniosą odpowiedzialność. Za to, że nam nie wierzyli i za to, że nie chciano odkryć miejsca, gdzie przetrzymywali Krzysztofa. To nie są uchybienia. To celowe działanie. Ktoś miał w tym interes - twierdzi siostra ofiary. Może się więc okazać, że w sprawie dojścia do prawdy więcej zrobiła rodzina niż organy bezpieczeństwa.

Warto też przypomnieć, że rodzina zamordowanego Krzysztofa Olewnika zwróciła się w 2006 roku do Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia na rzecz Bezpieczeństwa. Jego szef Tobiasz Niemiro już dwa lata temu zwracał śledczym uwagę na to, że w postępowaniu dochodziło do matactw i od początku źle je prowadzono. Jego zdaniem, ktoś informował bandytów.

Jestem przekonany, że ktoś musiał przekazywać informacje bandytom. To nie jest zbieg okoliczności, że nikt z funkcjonariuszy nie chciał się tą sprawą zająć - powiedział dziennikarzowi RMF FM Niemiro. Jego zdaniem bandyci, którzy zamordowali Olewnika mieli bardzo mocną ochronę osób na wysokich stanowiskach w państwie.

Akta sprawy liczą 112 tomów

Do porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina pod Płockiem (Mazowieckie) doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 roku okup przekazano porywaczom, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Proces w tej sprawie, której akta liczą 112 tomów, toczył się od października 2007 roku.

31 marca Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika na kary dożywotniego więzienia. Na ławie oskarżonych znalazło się w sumie 11 osób, ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Kilka dni później - czwartego kwietnia - Kościuk popełnił samobójstwo. Powiesił się na prześcieradle w celi aresztu w Płocku. Śledztwo w tej sprawie wszczęła tamtejsza prokuratura rejonowa.

W czerwcu 2007 r. samobójstwo popełnił też Wojciech F. (szef gangu, który porwał Olewnika), któremu śledczy zamierzali przypisać tzw. sprawstwo kierownicze. W jego organizmie znaleziono alkohol i śladowe ilości amfetaminy.