Warszawski sąd zwrócił do uzupełnienia prokuraturze sprawę oskarżonej o korupcję Beaty Sawickiej. Sąd uznał, że konieczne jest potwierdzenie, że nagrania audio i wideo byłej posłanki Platformy są autentyczne, niezmanipulowane. Sawicka jest oskarżona o nakłanianie do korupcji, przyjęcie stu tysięcy złotych łapówki i powoływanie się na wpływy we władzach. Grozi jej do 10 lat więzienia.

Zbigniew Ziobro mimo sprzeciwu prokuratora wydał zgodę na upublicznienie materiałów operacyjnych ze sprawy posłanki Beaty Sawickiej – ustalili reporterzy śledczy RMF FM. Nagrania rozmów telefonicznych i materiały wideo pokazane zostały tuż przed wyborami, przez szefa CBA Mariusza Kamińskiego.... czytaj więcej

Sąd zwraca sprawę prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa, jeśli akta wskazują na "istotne braki postępowania, zwłaszcza na potrzebę poszukiwania dowodów, a ich dokonanie przez sąd powodowałoby znaczne trudności". Prokuratura może odwołać się do sądu wyższej instancji.

Sawicka jest oskarżona o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie 100 tys. zł korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Grozi jej do 10 lat więzienia. W październiku 2007 r. funkcjonariusze CBA zatrzymali ją, gdy przyjmowała - jak uznano w akcie oskarżenia - łapówkę za "ustawienie" przetargu na zakup 2-hektarowej działki na Helu.

Nagłośnił to szef CBA Mariusz Kamiński tuż przed wyborami w 2007 roku. Sprawa wywołała wiele wątpliwości polityków PO i części mediów co do domniemanego politycznego tła długiej operacji CBA wobec Sawickiej (usuniętej wtedy z PO). Ona sama twierdziła, że padła ofiarą prowokacji udającego biznesmena agenta CBA, który miał związać ją ze sobą emocjonalnie, a CBA przekroczyło uprawnienia, namawiając ją do przestępstwa.