Trzej uwolnieni przez sąd szeregowcy podejrzani w sprawie Nangar Khel wyjdą z aresztu dopiero w poniedziałek. Dyrektorzy aresztów w Poznaniu i w Środzie Wielkopolskiej czekają na dokumenty wysłane w piątek przez sąd w Warszawie.

Trzech żołnierzy z siedmiu podejrzanych w sprawie ostrzelania wioski Nangar Khel wychodzi z aresztu - zdecydował Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. Są to starsi szeregowi: Jacek J., Robert B. i Damian L. W areszcie zostają: plutonowy Tomasz B., kapitan Olgierd C., podporucznik Łukasz B. i... czytaj więcej

Mimo piątkowej obietnicy sędziego, że żołnierze natychmiast opuszczą areszt, to „natychmiast” przesuwa się do poniedziałku. Podstawą do zwolnienia tych ludzi jest wręczenie administracji aresztu odpisu postanowienia sądu okręgowego o uchyleniu aresztu. W grę nie wchodzi faks ani telefon - mówi reporterowi RMF FM rzecznik w Poznaniu Kazimierz Różański.

Jeden z adwokatów chciał nawet zawieźć dokumenty do Poznania, ale nic z tego. Są przygotowani do życia w rygorze, więc większych trudności z adaptacją do reżimu więziennego nie mieli - twierdzi Różański. I dodaje, że cały areszt wspierał żołnierzy, bo ci robili na współwięźniach i służbie więziennej bardzo duże wrażenie.

W areszcie pozostało czterech żołnierzy, podejrzanych o zbrodnię wojenną w Afganistanie. To dowódca bazy, dowódca plutonu, jego zastępca oraz żołnierz który obsługiwał moździerz.