Krakowski sąd okręgowy wyznaczył na 4 września termin posiedzenia, na którym rozpozna zażalenie prokuratury w sprawie Dubienieckiego. Pismo dotyczyło możliwości opuszczenia przez podejrzanego aresztu po wpłaceniu poręczenia w wysokości 600 tysięcy złotych.

Marcin Dubieniecki / Adam Warżawa /PAP

Dubieniecki wciąż pozostaje w areszcie, pomimo wpłacenia w środę przez obrońców poręczenia. Prokuratura złożyła wtedy wniosek, by podejrzany pozostał w areszcie do czasu rozpoznania zażalenia na decyzję o możliwości wyjścia Dubienieckiego na wolność za poręczeniem. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury, a sprawa zażalenia trafiła do wydziału odwoławczego.

Marcin Dubieniecki został zatrzymany w niedzielę razem z 4 innymi osobami. Usłyszał m. in. zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i wyłudzenia ponad 13 milionów złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dubieniecki odmówił składania wyjaśnień. Jego obrońca, adwokat Łukasz Rumszek oświadczył, że jego klient jest niewinny i wyraża zgodę na podawanie pełnych danych w postaci imienia i nazwiska oraz wizerunku.

Może nie opuścić aresztu

W sprawie zażalenia do wydziału odwoławczego trafiło 107 tomów akt. Sędzia Beata Górszczyk poinformowała dzisiaj, że termin posiedzenia wyznaczono na 4 września. Jeśli zażalenie zostanie uwzględnione, to jest oczywiste - podejrzany nie opuszcza zakładu karnego - powiedziała Górczyk w rozmowie z reporterką RMF FM.

Materiał dowodowy wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Istnieje też obawa matactwa. Sąd jednak inaczej ocenia poziom matactwa w przypadku tego podejrzanego w stosunku do innych podejrzanych i widzi możliwość wpłaty poręczenia majątkowego - podała sędzia Górszczyk. Jest różnica w zakresie oceny poziomu matactwa - podkreśliła. Według rzeczniczki, sporządzona zostanie także część niejawna uzasadnienia.

Jakie zarzuty dla pozostałych zatrzymanych?

Podobne zarzuty jak Marcin Dubieniecki, usłyszał także Wiktor D. Z kolei Katarzynie M. Prokuratura zarzuciła im udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzenia i pranie brudnych pieniędzy. Kolejni podejrzani - Grzegorz D. i Beata W. - pozostają pod zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzenia 13 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Zarówno Wiktor D., jak i Katarzyna M. oraz Grzegorz D. i Beata W. zostali aresztowani na trzy miesiące. Sąd uznał, że przemawia za tym wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych przestępstw, obawa matactwa i zagrożenie surową karą. Podobne przesłanki przyjął sąd w stosunku do Dubienieckiego, orzekając jednak wobec niego areszt na trzy miesiące z możliwością uchylenia go po wpłacie 600 tys. zł. Wszystkim podejrzanym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Z ustaleń prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie wynika, że zarzucany podejrzanym proceder miał miejsce w latach 2012-2015. Miał polegać na wyłudzeniu środków na zatrudnienie osób niewidomych i słabo widzących. Rzecznik prokuratury Piotr Kosmaty informował wcześniej, że do przesłuchania pozostało w śledztwie co najmniej kilkadziesiąt osób. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł związanych ze sprawą przesłuchano już ok. 50 osób w całym kraju oraz dokonano przeszukań w kilkunastu miejscach.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła od kwietnia 2013 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Decyzją prokuratora apelacyjnego - z uwagi na skomplikowany charakter tego śledztwa - w listopadzie 2014 roku zostało ono przekazane wydziałowi do zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej.

(az)