W Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie odbyło się specjalne posiedzenie sejmowej komisji zdrowia. Posłowie rozmawiali o sytuacji rezydentów, którzy w tej placówce prowadzą protest głodowy. Obecnie głodówkę prowadzi 26 lekarzy. Wcześniej atmosferę podgrzała wizyta rezydentów w Kancelarii Premiera. Młodzi lekarze wyszli urażeni i zdenerwowani, ponieważ nie doszło do spotkania z premier Beatą Szydło. Komisja zdrowia odrzuciła na dzisiejszym posiedzeniu projekt dezyderatu wzywającego premier do podjęcia natychmiastowych działań w celu zakończenia strajku głodowego rezydentów. Podczas obrad minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł oświadczył, że rozważane są różne rozwiązania dotyczące przyszłości rezydentur, w tym m.in., aby rezydenci byli zatrudnieni w szpitalach, a resort dodatkowo wspierałby konkretne specjalizacje. "Pracujemy nad propozycją kompromisu, dzięki której jeszcze w tym tygodniu możemy zakończyć głodówkę" - mówią w rozmowie z reporterami RMF FM lekarze-rezydenci.

Przedstawiciel rezydentów Łukasz Jankowski podczas posiedzenia wyjazdowego sejmowej komisji zdrowia w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym /Jacek Turczyk /PAP

Propozycja rezydentów zostanie zaprezentowana jutro - podczas pikiety przed siedzibą Kancelarii Premiera w Warszawie. Ma ona uwzględnić wszystkie dotychczasowe uwagi ministerstwa, a także możliwości finansowe. 

Komisja zdrowia odrzuciła projekt dezyderatu skierowanego do premier

Komisja zdrowia odrzuciła projekt dezyderatu wzywającego premier do podjęcia natychmiastowych działań w celu zakończenia strajku głodowego lekarzy rezydentów i podjęcia pilnych rozmów z wicepremierem,  ministrem finansów, by znaleźć finansowe rozwiązania eskalującego protestu.

"Komisja zdrowia wzywa panią premier Beatę Szydło do podjęcia natychmiastowych działań w celu zakończenia strajku głodowego lekarzy rezydentów i podjęcia pilnych rozmów z wicepremierem ministrem rozwoju i finansów panem Mateuszem Morawieckim w celu znalezienia finansowych rozwiązań eskalującego protestu" - głosił projekt dezyderatu złożonego przez przewodniczącego komisji zdrowia Bartosza Arłukowicza.

Za przyjęciem dezyderatu było 13 posłów, 19 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Projekt został odrzucony. 

Radziwiłł: Problemy rezydentów nie zaczęły się dziś ani wczoraj

Problemy lekarzy rezydentów pojawiły się znacznie wcześniej niż wtedy, kiedy powoływano rząd premier Beaty Szydło - mówił  minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podczas wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia.

Radziwiłł podkreślił, że problemy lekarzy rezydentów pojawiły się znacznie wcześniej niż wtedy, kiedy PiS obejmowało władzę. Problemy lekarzy rezydentów nie zaczęły się ani wczoraj, ani dzisiaj. Nie zaczęły się też 2 października tego roku, kiedy lekarze zdecydowali się na ten protest. Ani 16 listopada 2015 r., kiedy powoływano rząd premier Beaty Szydło - mówił.

Przywołał raport NIK na temat kształcenia kadr medycznych w latach 2013-2015. W ocenie NIK system kształcenia i szkolenia zawodowego kadr medycznych w tamtym czasie nie zapewniał przygotowania wystarczającej liczby odpowiednio kształconych specjalistów, stosownie do zmieniających się potrzeb zdrowotnych społeczeństwa - powiedział Radziwiłł.

NIK zwracał uwagę w tym raporcie, że brak lekarzy niektórych specjalności staje się jedną z najistotniejszych systemowych przyczyn wydłużania się średniego czasu oczekiwania na świadczenia medyczne - przypomniał. 

Odniósł się także do miejsca, w którym zorganizowano komisję zdrowia, zaznaczając, że szpital nie jest dobrym do tego miejscem. Czuję się zawiedziony, że wnioskodawcy tego posiedzenia, przede wszystkim pan Arłukowicz i inni posłowie opozycji, nie usłuchali wyraźnie słyszalnego głosu protestujących, którzy jasno stwierdzali, że to miejsce nie jest dobre na posiedzenie sejmowej komisji - mówił.

Na posiedzeniu komisji pojawili się przedstawiciele ministerstwa finansów oraz kancelarii prezydenta.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji poseł Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) mówił, rząd musi szukać takiego rozwiązania, które daje możliwość zakończenia protestu. To jest sprawa numer jeden - powiedział. 

Od pierwszego dnia podkreślam, że jest to protest niepartyjny, niepolityczny, merytoryczny. Protest ludzi, którzy wiedzą, na czym polega służba ochrony zdrowia w Polsce i nie chcą żeby jakakolwiek partia zawłaszczyła ten protest -
powiedział Kosiniak Kamysz.

Z kolei poseł Tomasz Latos (PiS) stwierdził, że opozycja próbuje upolitycznić spór, a jedyne, co proponuje były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz to "niepotrzebna oprawa polityczna". W tej sprawie trzeba rozmawiać, trzeba się porozumieć - powiedział Latos.

Komisja obraduje w sali konferencyjnej znajdującej się na piętrze poniżej hallu głównego, w którym trwa protest głodowy. W posiedzeniu komisji uczestniczą przedstawiciele Porozumienia Rezydentów OZZL, część z nich ma na sobie czarne koszulki z napisem "Protest głodowy".

"Zaproszenie dla rezydentów do zespołu jest nadal aktualne"

Zaproszenie dla rezydentów - do Zespołu ds. Systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kard medycznych i sposobu ich wynagradzania - jest nadal aktualne - podkreślił Konstanty Radziwiłł.

Minister podczas obrad sejmowej komisji zdrowia poinformował, że Zespół ds. systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kard medycznych i sposobu ich wynagradzania - do 15 grudnia przedstawi raport ze swoich prac.

Zapraszamy do zespołu cały szereg podmiotów. Nie tylko lekarzy rezydentów, ale także wiele innych podmiotów, w tym przedstawicieli różnych resortów. Prace w tych wszystkich obszarach muszą się toczyć w sposób odpowiedzialny, żeby to wszystko, do czego zmierzamy, było realne do spełnienia - powiedział Radziwiłł.

Minister powiedział, że przewodniczącemu Porozumienia Rezydentów przekaże list, z zaproszeniem do udziału w zespole.

Zaproszenie do udziału w tym zespole jest aktualne. Mam nadzieję, że mimo pewnej nieufności, która daje się zauważyć ze strony państwa rezydentów, po tych wszystkich deklaracjach, które składam także w imieniu pani premier, to zaufanie zostanie odbudowane - powiedział Radziwiłł.

"Zmiany, które wprowadzamy, to literalna realizacja oczekiwań rezydentów "

Kilkadziesiąt istotnych zmian, które wprowadzamy do systemu, to literalna realizacja oczekiwań lekarzy rezydentów - zapewnił w piątek minister Konstanty Radziwiłł na posiedzeniu komisji zdrowia. Wskazał, że wzrastają zarówno nakłady na ochronę zdrowia, jak i wynagrodzenia rezydentów.

Radziwiłł przytaczał wnioski z krytycznego raportu NIK podsumowującego kształcenie kadr medycznych w latach 2013-2015, gdy ministrem był Bartosz Arłukowicz. 

To, co podjęliśmy już przez dwa lata w znacznej mierze naprawia różnego rodzaju błędy w obszarze kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów, a część z tych rzeczy, które podejmujemy w tej chwili, jak chociażby dodatek motywacyjny dla specjalności, zidentyfikowaliśmy jako niezbędne do zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych pacjentów - powiedział Radziwiłł. Minister przypomniał, że resort przygotował regulacje przewidujące wzrost wynagrodzeń lekarzy rezydentów.  

Wskazał, że od marca w MZ pracował zespół, który zajmował się kwestią kształcenia podyplomowego lekarzy, a w jego pracach uczestniczyli też przedstawiciele rezydentów. "Kilkadziesiąt istotnych zmian, które wprowadzamy do systemu, to literalna realizacja oczekiwań lekarzy rezydentów" - ocenił. Minister podkreślił, że kierownictwo resortu wielokrotnie spotykało się z rezydentami, w wielu takich rozmowach uczestniczył on sam. Radziwiłł przypomniał, że z rezydentami w środę spotkała się także premier Beata Szydło. 

Nie było żadnego powodu, żeby w takich samych okolicznościach spotykać się następnego dnia - zaznaczył. Przypomniał, że premier "wyraziła jednoznacznie wolę, aby realizować cały szereg postulatów, a w zasadzie wszystkie postulaty, które zgłaszają lekarze rezydenci". Wskazał, że m.in. przygotowywana jest ustawa gwarantująca jak najszybszy 6-procentowy wzrost nakładów na ochronę zdrowia.

Kosiniak-Kamysz: Jeżeli problemem jest budżet – przesuńmy środki

Jeżeli problemem są pieniądze w budżecie tegorocznym lub przyszłorocznym, to może podejmijmy decyzję jako parlament, skąd przesunąć środki - zaproponował prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz na posiedzeniu komisji zdrowia ws. protestu rezydentów.

Kosiniak-Kamysz ocenił, że propozycje rezydentów są racjonalne. To jest jednak wielka otwartość ze strony protestujących - oni nie oczekują pieniędzy tu i teraz, tylko oczekują na piśmie deklaracji, że będzie dochodzenie do tego - powiedział szef PSL.

Jeżeli problemem są pieniądze w budżecie tegorocznym lub przyszłorocznym to może podejmijmy decyzję jako parlament, skąd przesunąć środki. Jest zysk Narodowego Banku Polskiego, jest bardzo dobra sytuacja Funduszu Pracy, jest więcej składek wpływających z Funduszu Pracy, a mniej wydatków, bo jest najniższa stopa bezrobocia. Zróbmy z tego użytek, możemy to wykorzystać - powiedział.

Wskazał, że takie zmiany mogłyby być wprowadzone przy nowelizacji budżetu związanej z dodatkami dla górników.

Kosiniak-Kamysz zaproponował, by w imieniu każdego z klubów głos zabierał tylko jeden poseł. Apelował, by były to wypowiedzi merytoryczne i proponujące rozwiązanie konfliktu. Swoje stanowiska polityczne poznaliśmy bardzo dobrze na pierwszej komisji, na wczorajszej debacie, nie przerzucajmy się odpowiedzialnością, bo to nie prowadzi do rozwiązania tego konfliktu - powiedział. Do wniosku Kosiniaka-Kamysza przychylili się zarówno przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz (PO), jak i jego zastępca Tomasz Latos (PiS).

Nowoczesna: Propozycja powołania zespołu to granie na czas

Propozycja powołania zespołu ds. ochrony zdrowia, który ma pracować do 15 grudnia, jest niczym innym jak graniem na czas - oceniła Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna). Jej zdaniem, zespół nie rozwiąże problemów.

Przedstawicielka klubu N. podczas wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia powiedziała, że należałoby zwołać wspólne posiedzenie sejmowych komisji: finansów i zdrowia, żeby poszukać możliwości realnego zwiększenia wydatków na służbę zdrowia.

Możemy zrobić podkomisję i realnie zacząć pracować nad tym, żebyśmy znaleźli rezerwy w tym budżecie, które umożliwią nam takie działania - powiedziała Lubnauer.

Jej zdaniem rezydenci prowadzący protest głodowy w tej chwili są zdesperowani. Zdają sobie sprawę z tego, że bez takiego dramatycznego ruchu, który obciąża ich organizm, państwo po prostu lekceważą ich problemy i problemy służby zdrowia - powiedziała Lubnauer, zwracając się do członków komisji.

Jako pacjent wiem, że w służbie zdrowia jest źle i to od dawna. To jest coś, czym przerzucają się kolejne ekipy. Żadna nie rozwiązuje problemu. Było źle, jest źle i w perspektywie nic nie zapowiada, żeby było lepiej -
dodała.

PO: Premier powinna usiąść z ministrem finansów do konkretnych rozmów

Przedstawiciele sejmowej komisji zdrowia powinni pochylić się nad apelem do premier Beaty Szydło, aby z ministrem finansów usiadła do konkretnych rozmów dotyczących służby zdrowia - oceniła Ewa Kopacz (PO) podczas posiedzenia komisji.

Dzisiaj politycy apelują do polityków. A co tych młodych ludzi interesuje apel jednych polityków do drugich ? Dzisiaj powiem szczerze: jestem zawiedziona. Nie usłyszałam, ile pieniędzy będzie w nowym budżecie na rok 2018 - powiedziała Kopacz.

Jej zdaniem, przedstawiciele komisji zdrowia powinni "pochylić się nad apelem do premier Beaty Szydło, aby z ministrem finansów usiadła do konkretnych rozmów". Kopacz oceniła, że sejmowa komisja zdrowia powinna być mediatorem, bo - jak wskazała - to posłowie będą głosować nad budżetem na 2018 r.

Kopacz pytała ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, ile pieniędzy jest w przyszłorocznym budżecie dla lekarzy rezydentów.

W budżecie na rok 2018 jest zapisanych 1 mld 179 mln złotych, które są przeznaczone na wynagrodzenia dla stażystów i rezydentów. To jest o około 150 mln zł więcej niż w tym roku i o 40 proc. więcej niż było w 2015 r. - odparł Radziwiłł.

Premier Szydło nie spotakała się z lekarzami-rezydentami

Strona rządowa musiałaby wykonać dwa kroki, by medycy odwołali protesty - informuje dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz. Rząd powinien ogłosić, a potem formalnie zagwarantować reformę ochrony zdrowia.

Musiałaby wyjść realna do spełnienia i godna propozycja rządu na temat poprawy służby zdrowia, czyli nakłady w wysokości 6 proc. PKB do 2021 roku - to jako główny postulat - podkreślają przedstawiciele lekarzy-rezydentów. 

Poza lekarzami  i studentami w pikietach udział wezmą także diagności medyczni i pielęgniarki. Według przewidywań organizatorów, w weekend w sumie ma demonstrować kilka tysięcy osób.

W czwartek wieczorem w kancelarii premiera odbyło się spotkanie z rezydentami, którzy na ten czas zawiesili głodówkę; nie doszło jednak do porozumienia. Spotkanie trwało około 1,5 godziny, zakończyło się przed północą. Uczestniczyli w nim minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, szefowa KPRM Beata Kempa i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

Rezydenci nie zgadzają się na zaproponowany przez stronę rządową udział w pracach zespołu, który do 15 grudnia ma wypracować rozwiązania w ochronie zdrowia. Jak mówią, czekają na konkretne propozycje, a nie są taką - według nich - plany zwiększania nakładów na służbę do 6 proc. PKB do roku 2025. 

Zapraszamy lekarzy rezydentów do pracy w zespole ds. służby zdrowia, warunkiem jest zakończenie protestu - mówiła w czwartek Beata Kempa. Jeżeli państwo rezydenci ten protest jednoznacznie zakończą i powrócą do pacjentów, pani premier jest gotowa rozmawiać, ale wcześniej musi być też sytuacja bardzo jasno oceniona, zdiagnozowana przez zespół i muszą zostać przygotowane rozwiązania - powiedziała. 

Pani premier zaprosiła nas do prac zespołu już na poprzednim spotkaniu. To była oferta, którą odrzuciliśmy
- przypomniała w piątek Katarzyna Pikulska z Porozumienia Rezydentów OZLL. Jak dodała, minister Kempa "powtórzyła pytanie po tym nocnym spotkaniu, na którym nie było premier Szydło, mimo że miała być, a teraz stawia kolejne warunki".

Chyba wszyscy wiemy, do czego to dąży - do zakończenia protestu. Tego chcą za wszelką cenę - powiedziała Pikulska.

Pytana o to, czy w wyjazdowym posiedzeniu komisji zdrowia z udziałem ministra Konstantego Radziwiłła, które odbędzie się w piątek o godz. 12 w szpitalu, wezmą udział przedstawiciele lekarzy-rezydentów, Pikulska odpowiedziała: "Jako obserwatorzy, tylko i wyłącznie".

My nie jesteśmy politykami, nie będziemy politykami, nie chcemy być politykami. A to, co robią politycy, nie mieści się w głowie i nie chcemy być w to mieszani. Próbują nas upolitycznić. Nie udało się to od dwóch lat i się nie uda - podkreśliła.

"Jesteśmy upokorzeni. Już nie damy się naciągać i manipulować"

Zaproszono nas na spotkanie z panią premier, a tego spotkania nie było - powiedział wczoraj dziennikarzom po rozmowach Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów OZZL. Dodał, że to protestujący zwrócili się o spotkanie.

Zawiesiliśmy protest, odpowiedzieliśmy na zaproszenie do KPRM, przyszliśmy na spotkanie, pani premier się z nami nie spotkała. Rozmawialiśmy jedynie z panią minister Kempą, z panem ministrem Radziwiłłem i z panem ministrem Kowalczykiem. Nie dostaliśmy się przed oblicze pani premier. Czy tak wygląda dialog z młodymi, pełnymi ideałów ludźmi? - pytał.

Jesteśmy upokorzeni. Już nie damy się naciągać i manipulować. Wierzyliśmy i ufaliśmy, ale już nie wierzymy i nie ufamy - oświadczył.

Minister Kempa i minister Radziwiłł oznajmili nam, że mamy zakończyć protest głodowy i wejść do prac zespołu, który wypracuje "coś"
 - powiedział z kolei Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów OZZL.

Jak dodał, nie padło żadne zapewnienie i warunkiem tego, że pani premier wejdzie na salę, było zakończenie protestu "bez właściwie żadnej deklaracji współpracy".

Protest został odwieszony, już myślę, że nie będzie zawieszania protestu, bo to jest manipulacja. Protest trwa i albo osiągniemy deklaracje formalne i pewne, albo nie damy się już więcej naciągać i manipulować, że jakiś zespół zostanie powołany i pewnie nic nie zostanie wypracowane -powiedział Biliński.

Na sobotę naprawdę zaplanowane są pikiety w większości miast wojewódzkich, w tym Warszawie - tutaj, gdzie stoimy pod KPRM - i niestety widać, że to chyba zmierza w kierunku  strajku generalnego albo paraliżu służby zdrowia, bo jeżeli tak traktuje się ludzi, którzy walczą o ideę, to ja już nie ma złudzeń, że tu nie chodzi o wypracowanie tych rozwiązań, tylko o uciszenie protestu, po prostu - podkreślił.