Będzie prokuratorskie zażalenie na decyzję sądu, który nie zgodził się na tymczasowy areszt dla sprawcy wypadku w Mikołowie. Chodzi o kierowcę, który śmiertelnie potrącił na pasach dwie nastolatki. Jednocześnie policja proponuje zmiany, dzięki którym ma się poprawić bezpieczeństwo na tym przejściu.

Nastolatki przechodziły przez to przejście /Marcin Buczek /RMF24

Po pierwsze, policjanci chcą, aby ograniczyć tam prędkość z 70 do 50 km/h. Po drugie, postulują lepsze oświetlenie tego miejsca. Chodzi o to, aby kierowcy z daleka jeszcze wyraźniej widzieli, że zbliżają się do przejścia dla pieszych.

Na razie natomiast nie ma co liczyć na zainstalowanie tam sygnalizacji świetlnej. Taka przebudowa kosztuje, a obecnie zarządca drogi nie ma jej w swoich planach. Poza tym w pobliżu tego miejsca z jednej strony jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną także dla pieszych, a z drugiej piesi mogą korzystać z kładki nad ruchliwą drogą.

Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Dlatego prokuratura chciała, by trafił do aresztu.

Nie dostosował prędkości jazdy do panujących warunków drogowych. Nie obserwował należycie przedpola jazdy, nie zachował szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do oznakowanego przejścia dla pieszych - wyliczała w rozmowie z RMF FM Maria Zaremba z mikołowskiej prokuratury. Jak dodała, 31-latek odmówił złożenia wyjaśnień i nie odpowiadał na zadawane mu pytania.

W poniedziałkowym wypadku zginęła 13-latka i jej o rok starsza koleżanka. 20-letni mężczyzna trafił do szpitala. Według ustaleń prokuratury, nie można mówić o tym, że piesi wtargnęli na jezdnię.

Badanie kierowcy alkomatem po wypadku wykazało, że był trzeźwy.



(mpw)