40-letnia kobieta zmarła w czasie porodu w szpitalu w Łowiczu w Łódzkiem. Doszło do tego w ostatnią sobotę, gdy ciężarna przechodziła zabieg cesarskiego cięcia. Dziecko urodziło się żywe. Lekarze określają jego stan jako dobry.

Zdj. ilustracyjne /Józef Polewka /Archiwum RMF FM

Ciężarna kobieta zgłosiła się do szpitala w Łowiczu w sobotę, bo właśnie na ten dzień zaplanowano poród metodą cesarskiego cięcia. Około godziny 12 lekarz prowadzący ciążę przystąpił do zabiegu. W wyniku komplikacji, prawdopodobnie na skutek wstrząsu krwotocznego, kilka godzin później, kobieta zmarła. Dziecko urodziło się zdrowe.

Tego samego dnia, mąż kobiety złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mężczyzna w zawiadomieniu dopatruje się nieprawidłowości w działaniu służb medycznych. Jak podał, w momencie przyjmowania do szpitala, żona nie zgłaszała dolegliwości, a wcześniej kobieta urodziła już dwoje dzieci.  - podaje rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania.

Teraz sprawę wyjaśnią prokuratorzy z Łowicza, którzy wszczęli śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci kobiety. Zabezpieczono już dokumentację medyczną i planowane są przesłuchania personelu szpitala. Jest bardzo prawdopodobne, że konieczne będzie powołanie biegłego z zakresu medycyny, który oceni działania lekarza prowadzącego i pracowników szpitala, gdzie odbywał się poród.

(az)