Pion śledczy IPN w Białymstoku skierował do strony białoruskiej wniosek o pomoc prawną w śledztwie dotyczącym tzw. obławy augustowskiej. Chodzi o przeprowadzenie na terenie Białorusi prac archeologicznych w poszukiwaniu potencjalnych miejsc pochówku ofiar.

Poszukiwania ofiar obławy augustowskiej niedaleko Gib na Podlasiu (zdj.ilustr.) / Artur Reszko /PAP

Jak poinformował prok. Dariusz Olszewski z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, formalnie wniosek został skierowany do Prokuratury Krajowej, bo to za jej pośrednictwem trafi on do Prokuratury Generalnej Białorusi.

Chodzi o przeprowadzenie przez stronę białoruską, na jej terytorium, prac archeologicznych w miejscach wskazanych konkretnymi współrzędnymi geograficznymi, w rejonie wsi Kalety i leśniczówki Giedź.

IPN w swoim wniosku o pomoc prawną prosi też o możliwość udziału w tych pracach prokuratora Instytutu oraz biegłego archeologa powołanego w śledztwie dotyczącym obławy. W przypadku odkrycia szczątków ludzkich - także o przekazanie ich pionowi śledczemu IPN w Białymstoku. Wniosek o białoruską pomoc prawną, to następstwo opinii biegłych z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze. Wskazali oni kilkadziesiąt miejsc na terytorium Białorusi, które potencjalnie mogą być jamami grobowymi. Większość z nich - właśnie w okolicach Kalet.

Tzw. obława augustowska z lipca 1945 roku, to największa niewyjaśniona zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej. W odkrytych niedawno przez historyków IPN dokumentach sowieckich, które pokazują przebieg i skalę akcji, nazywana jest "operacją przeczesywania lasów", skierowaną przeciwko Armii Krajowej, a także podziemiu litewskiemu. Objęła teren o powierzchni blisko 3,5 tys. km kwadr., a w działaniach sowieckich wzięło udział ok. 40 tys. żołnierzy.

Głównym celem trwającego od kilku lat śledztwa IPN jest ustalenie liczby ofiar i miejsca, lub miejsc ich pochówku. W śledztwie jest mowa obecnie o 592 ofiarach, ale dokumenty odkryte na internetowym portalu z materiałami z archiwów ministerstwa obrony Rosji wskazują, że zamordowanych może być więcej. To dokumenty (w sumie kilkaset fotokopii) dotyczące działalności 50. Armii III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Obecnie trwa tłumaczenie na język polski kolejnej ich partii, powołany biegły ma zakończyć nad tym pracę na początku czerwca.

Prok. Olszewski dodał, że po zakończeniu tłumaczenia zostanie opracowany wniosek o pomoc prawną do strony rosyjskiej. Będzie dotyczył przekazania przez stronę rosyjską uwierzytelnionych odpisów dokumentów 50. Armii ZSRR i nadesłania informacji o radzieckich funkcjonariuszach, którzy brali udział w obławie augustowskiej - powiedział.

Dotąd jedynymi takimi dokumentami, którymi dysponowano w śledztwie, były szyfrogramy naczelnika Głównego Zarządu Kontrwywiadu "Smiersz" generała Wiktora Abakumowa do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Związku Sowieckich Republik Radzieckich Ławrentija Berii z 21 lipca 1945 r. jest w nich mowa o planie zamordowania 592 osób zatrzymanych w obławie.

Wcześniej IPN już kilka razy zwracał się w tym śledztwie o pomoc prawną do strony rosyjskiej, ale nigdy nie uzyskał pozytywnej odpowiedzi.

Wciąż aktualny jest apel Instytutu do rodzin ofiar obławy, o przekazywanie materiału do badań porównawczych DNA. Baza takich próbek jest tworzona do potencjalnej identyfikacji zamordowanych, gdyby udało się odkryć miejsca ich pochówków.

(rs)