Katowicka prokuratura formalnie umorzyła śledztwo przeciwko Barbarze Blidzie. Była posłanka SLD popełniła w kwietniu samobójstwo po tym, jak do jej domu wkroczyli funkcjonariusze ABW. Kobieta miała usłyszeć zarzut pośredniczenia w przekazaniu łapówki prezesowi spółki węglowej.

Rzeczniczka prokuratury Marzena Matysik-Folga wyjaśniła, że choć Blida nie usłyszała zarzutu, to jeszcze przed tragicznym wydarzeniem sformułowano postanowienie o jego przedstawieniu, dlatego w sprawie miała status podejrzanej.

Prokuratura w Katowicach nie może na razie umorzyć śledztwa w sprawie Barbary Blidy. Nie odczytano bowiem wszystkich nośników informatycznych, które zabezpieczono w domu Blidów, a katowiccy prokuratorzy muszą odzyskać oryginalne akta sprawy, które z powodu przeniesienia śledztwa dotyczącego... czytaj więcej

Fakt, że sprawę umorzono dopiero po kilkunastu tygodniach od śmierci Blidy, prokuratura tłumaczy "względami merytorycznymi i technicznymi". W domu podejrzanej zabezpieczono dokumenty i komputer, który trzeba było przekazać do badań biegłym i uzyskać ich opinię - powiedziała rzeczniczka. Inny powód to udostępnienie akt sprawy prokuraturze w Łodzi, która bada okoliczności planowanego zatrzymania i śmierci Blidy. Prokuratura czekała na zwrot tych akt.

Śledztwo w sprawie afery węglowej obejmuje obecnie sześciu podejrzanych. Są to m.in. byli szefowie nieistniejących już spółek węglowych - Rudzkiej i Nadwiślańskiej - oraz były poseł BBWR i asystent społeczny byłego ministra sportu Jacka Dębskiego - Henryk D. Ciążą na nich zarzuty natury korupcyjnej.