Nawet eksporterzy nieuwikłani w toksyczne opcje nie cieszą się z osłabienia krajowej waluty. Gwałtowne osłabienie krajowej waluty obniżyło zyski giełdowych spółek o setki milionów złotych. Przypadków, w których deprecjacja złotego pozytywnie przełożyła się na wyniki, jest jak na lekarstwo – zauważa „Puls Biznesu”.

Dokładny bilans jest trudny do oszacowania, bo spółki różnie ujmują skutki wyceny walutowych instrumentów pochodnych. Największą wyrwę w zyskach wciąż powodują feralne opcje walutowe i inne instrumenty pochodne. Konsekwencje ich ujemnej wyceny nie są wcale mniej dotkliwe niż na koniec 2008 r. Nie budzą już jednak takich emocji, jak kilka miesięcy temu. Powód? Z jednej strony, inwestorzy już się oswoili z opcyjnym czynnikiem ryzyka i uwzględnili go w cenach akcji, z drugiej — spółki starają się tego nie eksponować. W większości przypadków straty mają zresztą charakter wyłącznie księgowy i — tak przynajmniej zapewniają menedżerowie spółek — wypływ gotówki na ich rozliczenie pokrywany jest przez zwiększone wpływy z eksportu.

Rządowe plany wprowadzenia euro mogą opóźnić się o co najmniej rok z powodu oznak słabnięcia gospodarki i rosnącego deficytu budżetowego - powiedział brytyjskiemu dziennikowi "Financial Times" Jacek Rostowski. Minister finansów przyznał też, że Polsce może grozić recesja. czytaj więcej

Gotówkę wysysają natomiast najbardziej powszechne, choć jednocześnie w skali poszczególnych spółek niezbyt dotkliwe, zrealizowane ujemne różnice kursowe. Ich pojawienie się to konsekwencja gwałtownych wahań, z jakimi mamy do czynienia na rynku walutowym. Lista spółek, których zysk z tego powodu stopniał, jest bardzo długa i obejmuje duże podmioty (PBG i Asseco Poland), średnie (Multimedia Polska i Hydrobudowa Polska), a także mniejsze (Śnieżka). Ci, którym różnice kursowe podreperowały zyski, to np. ES-System i Mediatel.

Wiele firm — Lotos, Ergis, Makarony Polskie — ucierpiało z kolei z powodu rewaluacji zadłużenia denominowanego w walutach obcych. Czwarty "złoty cios" to wzrost kosztów nabywanych towarów i usług. Tym czynnikiem słabsze wyniki tłumaczyli przede wszystkim dystrybutorzy odzieży (wyższe stawki najmu w centrach handlowych, większe koszty importowanej z Azji odzieży), ale także PGNiG (droższy gaz z importu), Cyfrowy Polsat i Multimedia Polska (płacą więcej za licencje programowe), a nawet Agora, która zakupy papieru rozlicza w euro.

Wpływ osłabienia złotego na osiągnięcia firm ma też bardziej pośredni charakter. Spadek wartości krajowej waluty do franka szwajcarskiego spowodował zaostrzenie polityki kredytowej przez banki. Mniejszy strumień gotówki na cele mieszkaniowe wstrzymał wiele inwestycji deweloperskich — np. Dom Development nie rusza z żadnym projektem, a to uderzyło także w firmy wykonawcze. Deweloper na kolejne trzy miesiące zawiesił roboty na jednym z osiedli we Wrocławiu, które budować ma Erbud. Z kolei zwłoka z rozpoczęciem prac na trzech inwestycjach Ganta mocno uszczupliła przychody Budopolu Wrocław.

Niewielkim pocieszeniem jest natomiast to, że eksporterzy (tacy jak Zelmer, Grajewo, Mondi czy ES-System) dzięki deprecjacji rodzimej waluty odnotowali poprawę rentowności sprzedaży zagranicznej. Wielkość tej sprzedaży — także w przeliczeniu na złote — drastycznie jednak spadła w wyniku zmniejszenia zamówień na wyroby firm. W ES-System spadek ten sięgnął 21 proc., a w Zelmerze aż 33 proc.