Skłócony z premierem prezydent poleciał na szczyt do Brukseli

Piątek, 7 listopada 2008 (12:00)

Rząd mnie próbuje wprowadzić w naiwną pułapkę. Bawi mnie to - tak na pokładzie samolotu do Brukseli Lech Kaczyński skomentował rządową instrukcję na unijny szczyt. Nieformalny unijne spotkanie poświęcone będzie zawirowaniom finansowym. Na tym tle doszło do sporu z premierem wokół przedstawienia na szczycie daty wprowadzenia euro w Polsce oraz na temat prezydenckiego podpisu pod ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego.

Spór Kaczyński-Tusk przedstawia się najczęściej jako osobistą kłótnię dwóch panów o prestiż. W jej tle może być jednak coś zupełnie innego. Na przykład szalejący kryzys finansowy i próba stworzenia przez Nicolasa Sarkozy’ego unijnego rządu finansowego.

Oczywiście każda integracja Unii, a więc szybkie przyjęcie Traktatu Lizbońskiego, czy poszerzenie strefy euro, sprzyja umocnieniu Unii Europejskiej i walce z kryzysem. Europa bardziej zjednoczona jest mocniejsza. Jednak z drugiej strony, Sarkozy to polityk ogarnięty ogromnymi ambicjami.

W dokumencie francuskiego przewodnictwa, który zostanie przyjęty na zakończenie szczytu, jest dużo słów, a żadnych konkretów. To rodzaj zobowiązania, że Unia będzie mądrzejsza i przezorniejsza. Sarkozy’emu chodzi o to, by dostać błogosławieństwo unijnych przywódców przed listopadowym spotkaniem „G 20” w Waszyngtonie, a marzy mu się jakiś globalny nadzór ekonomiczny, który uratuje świat przed kryzysem. Niektórzy żartują nawet, że Nicolas Sarkozy chce zostać królem Europy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom