Dochnal kłamie pod przysięgą - mówi w rozmowie z RMF FM były minister gospodarki Jacek Piechota. Z zarzutami Dochnala nie zgadza się również Marek Siwiec. Zeznając przed katowickimi prokuratorami były lobbysta Marek Dochnal ujawnił, że prominentni politycy lewicy mieli tajne konta w Szwajcarii, na których rzekomo gromadzili nielegalne dochody.

Prokuratura weryfikuje zeznania Marka Dochnala w sprawie Kwaśniewskiego i innych polityków lewicy - mówi RMF FM minister sprawiedliwości. Wg "Dziennika", siedzący od ponad 2 lat w areszcie lobbysta zeznał, że b. prezydent był sponsorowany przez dwóch zagranicznych biznesmenów. czytaj więcej

Marek Dochnal w tym kontekście wymienił między innymi byłych prezydenckich ministrów Marka Siwca i Marka Ungiera, byłego szefa resortu zdrowia Mariusza Łapińskiego oraz samego Piechotę. Zeznał też, że dwaj zagraniczni biznesmeni sponsorowali byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Na pytanie, dlaczego Dochnal wskazał właśnie jego, Piechota odpowiedział: Dlatego, że byłem znacząca postacią w tamtym rządzie w sferach gospodarczych. (…)Gdyby dzisiaj rządziła lewica, pewnie na liście polityków wskazanej przez pana Dochnala znalazłyby się nazwiska z prawicy. Człowiek tak zdeterminowany jak pan Dochnal szuka różnych sposobów na to, odzyskać wolność.

Oskarżeniom rzucanym przez Dochnala zaprzecza również były prezydencki minister w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego - obecnie eurodeputowany Marek Siwiec. Jak mówi, nie miał, nie ma i nie planuje zakładać konta w Szwajcarii. Nie zna też Marka Dochnala. To, co mówi pan Dochnal, to jest jego sprawa. Mało tego, wszystkie bzdury i kłamstwa są chronione prawnie, gdyż jako osobie oskarżonej takie prawo przysługuje - mówi Siwiec. Jak dodaje, jego oburzenie wywołuje to, że wszystkie zeznania, które powinna chronić prokuratura i sąd, są udostępniane opinii publicznej. Są one następnie powielane przez media i w świat idzie oświadczenie człowieka podejrzanego, któremu zostały postawione zarzuty. Moje oświadczenie, że to, co on mówi, jest nieprawdą ginie w tym przekazie i to wywołuje moje oburzenie - broni się i oskarża Marek Siwiec.