Usunięty z Platformy Obywatelskiej europoseł Jacek Saryusz-Wolski zadeklarował na Twitterze, że zostaje w Europejskiej Partii Ludowej. Jak podkreślił, za kandydowanie na szefa Rady Europejskiej nic mu nie obiecano.

Jacek Saryusz-Wolski /Maciej Kulczyński /PAP

W serii wpisów opublikowanych w niedzielę na Twitterze Saryusz-Wolski oskarżył swoich byłych kolegów partyjnych z PO o rozpętanie kampanii przeciw Polsce, a byłego premiera Donalda Tuska o nielojalność wobec naszego kraju.

Wrocław był momentem przekroczenia ostatniej czerwonej linii nielojalności wobec własnego państwa - napisał na Twitterze europoseł. Chodzi o grudniową wizytę szefa Rady Europejskiej we Wrocławiu, podczas której zwracał się on do rządzących "o respekt wobec ludzi, wobec zasad i wartości konstytucyjnych". Słowa te zostały odebrane, jako opowiedzenie się po stronie PO, której posłowie prowadzili wówczas protest w sali plenarnej Sejmu.

Szef MSZ Witold Waszczykowski tłumacząc dlaczego rząd zdecydował się na wystawienie Saryusz-Wolskiego na stanowisko szefa Rady Europejskiej podkreślał, że daje on "rękojmię i gwarancję bezstronności" w przeciwieństwie do Donalda Tuska, który "był jednym z liderów totalnej opozycji w Polsce".

Minister spraw zagranicznych zaznaczył, że świadczyła o tym m.in. grudniowa wizyta Tuska we Wrocławiu, gdy był on gotowy włączyć się w pucz przeciwko legalnie wybranej władzy w Polsce.

Saryusz-Wolski oskarżył na Twitterze swoich byłych kolegów partyjnych o hipokryzję, bo - jak wskazał - to oni naruszyli prawo wybierając na zapas sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a teraz oskarżają o łamanie procedur PiS. "Szczyt hipokryzji, popełnić samemu delikt (TK), półgębkiem przeprosić, oskarżyć adwersarzy o to samo, rozpętać kampanię (...) przeciw Polsce" - napisał Saryusz-Wolski. "Wysiadam z Platformy na przystanku Polska" - napisał wcześniej.

Europoseł napisał też, że dotrwał do końca kadencji szefa Rady Europejskiej "sprzeciwiając się antypolskim rezolucjom", przed czym przestrzegał władze Platformy Obywatelskiej.

Odnosząc się do spekulacji, jakoby za kandydowanie na szefa Rady Europejskiej Saryusz-Wolski miał w przyszłości otrzymać jakieś stanowisko, europoseł napisał, że nic mu nie obiecano. Że zacytuję PDT (premiera Donalda Tuska) "Rząd to nie urząd zatrudnienia" - zaznaczył polityk.

Później dodał: "Przeraża, że nikt nie dopuszcza innych motywacji niż karierowo-ambicjonalnych. Atrofia myślenia państwowego".

Europoseł podkreślił również, że pozostaje w Europejskiej Partii Ludowej. "Wyjaśniam, w grupie EPP są/pozostają osoby, które opuściły lub zostały usunięte ze swych partii" - podkreślił. W sobotę należąca do EPL (angielski skrót EPP) Platforma Obywatelska usunęła z partii Saryusz-Wolskiego. Rzecznik PO Jan Grabiec przekonywał, że oznacza to także wykluczenie europosła z Europejskiej Partii Ludowej.

Saryusz-Wolski wskazał, że od 10 lat uczestniczy w szczytach Europejskiej Partii Ludowej, podczas których w najlepszych czasach uczestniczyło dwie trzecie premierów państw unijnych. Jak zaznaczył "lata temu" przedstawił Tuska szefowej niemieckiej CDU, czyli obecnej kanclerz Angeli Merkel.

Według niego, polski rząd "nie mógł pozwolić, w imię powagi państwa", by wbrew jego stanowisku zastosowano nietransparentną procedurę obiegową podczas wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej.

Szef Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul poinformował w sobotę, że wezwał Saryusz-Wolskiego na rozmowę w poniedziałek, aby wyjaśnić informacje o kandydaturze polityka na stanowisko szefa Rady Europejskiej.

(łł)