Sąd Apelacyjny w Łodzi uchylił immunitet byłemu prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie Krzysztofowi S. Nie zgodził się jednak na jego zatrzymanie i ewentualne aresztowanie. Z takimi wnioskami wystąpiła Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.

Siedziba krakowskiego Sądu Apelacyjnego /Jacek Bednarczyk /PAP

Decyzja Sądu Dyscyplinarnego przy łódzkim SA zapadła na posiedzeniu niejawnym.

Uchylenie immunitetu pozwoli rzeszowskiej prokuraturze regionalnej, która prowadzi śledztwo dot. korupcji w SA w Krakowie, na postawienie zarzutów b. prezesowi tego sądu. Śledczy chcą mu postawić zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 376 tys. 300 złotych i przekroczenia w ten sposób uprawnień związanych z pełnioną przez siebie funkcją oraz uczestniczenia w tzw. praniu brudnych pieniędzy.

Według śledczych, grupa działała co najmniej od stycznia 2013 roku do listopada 2016 roku w Krakowie oraz w innych miejscowościach.

W związku z tą sprawą zarzuty usłyszało dotychczas dziewięć osób, w tym m.in. dyrektor SA w Krakowie Andrzej P., główna księgowa SA w Krakowie Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcin B. Wszyscy przebywają w aresztach.

Decyzja sądu oznacza, że prokuratura może postawić mu zarzuty; jednocześnie sąd nie dając zgody na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie sędziego uznał, że czynności procesowe można przeprowadzić bez jego zatrzymywania.

Jak wyjaśnił rzecznik Sądu Apelacyjnego w Łodzi sędzia Piotr Feliniak, poniedziałkowa decyzja tego sądu oznacza, że Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo dotyczące korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie może b. prezesowi tego sądu postawić zarzuty. Brak zgody na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie sędziego oznacza, że Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że można czynności procesowe przeprowadzić bez zatrzymywania sędziego.

(mpw)