Zmarł półroczny chłopiec, który z licznymi obrażeniami, w stanie krytycznym, trafił do rzeszowskiego szpitala. Jego rodzice: 23-letnia matka i 26-letni ojciec zostali zatrzymani. Czekają na przesłuchanie. "Chłopiec miał między innymi obrażenia głowy" - powiedział w rozmowie z RMF FM oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie kom. Adam Szeląg.

Zdjęcie ilustracyjne /Adam Górczewski /RMF FM

W szpitalu nadal pozostaje jego 2,5-letnia siostra, ale - jak zapewnia policja - jej obrażenia nie zagrażają życiu. W związku ze sprawą rodzice dzieci zostali zatrzymani. 

Policjanci w dalszym ciągu pracują nad zebraniem materiału dowodowego, nad ustaleniem faktów, nad wyjaśnieniem pojawiających się wątpliwości, tak by możliwie jak najszerszy materiał dowodowy przedstawić prokuratorowi, który będzie decydował o kwalifikacji czynu i - ewentualnie - o przedstawieniu zarzutów - powiedział oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie kom. Adam Szeląg w rozmowie z RMF FM. 

Szeląg poinformował także, że w czasie prowadzenia czynności, przy matce obecna była 2,5-letnia córka, u której policjanci także zauważyli obrażenia. Obrażenia te nie zagrażały życiu dziewczynki, ale funkcjonariusze podjęli decyzję o zabraniu dziecka do szpitala.

Policjanci zatrzymali rodziców chłopca - 26-letniego ojca i 23-letnią matkę. Szeląg dodał, że rodzice dzieci nie mieszkali razem. Policjanci wyjaśniają okoliczności, w których dzieci doznały obrażeń. 

Dzieci trafiły do szpitala w piątek po południu. Karetkę pogotowia wezwała matka, gdy zauważyła, że dziecko nie daje oznak życia. Dzięki akcji reanimacyjnej, podjętej jeszcze na miejscu i później kontynuowanej w szpitalu, udało się przywrócić czynności życiowe chłopca. Jego stan lekarze określili jako krytyczny. Chłopczyk miał liczne obrażenia ciała, w tym głowy.

(ph)